Małżeństwo z rozsądku?

W drodze Robert M. Rynkowski, Małżeństwo z rozsądku?, „W drodze” 414 (2008) nr 2, s. 98–103.

Nie będzie przesadą twierdzenie, że w ostatnich latach Internet stał się jednym z ważnych miejsc rozmowy o Bogu, dla licznej grupy chrześcijan, zwłaszcza młodych, najważniejszym. Dzieje się tak również w Polsce, gdzie obok tak szacownych portali, jak Opoka, Mateusz, Wiara czy Katolik, powstały nowe portale i mnóstwo stron prywatnych. Są to witryny o różnej tematyce, często teologicznej. Owo zainteresowanie teologią mogłoby cieszyć, gdyby nie to, że nierzadko autorzy takich stron nie są ekspertami teologicznymi, co sprawia, że umieszczają na nich treści nie do końca zgodne z doktryną wiary. Niesie to dość duże niebezpieczeństwo dla tych uczestników internetowej rozmowy o Bogu, którzy nie zawsze są w stanie ocenić, czy jakieś twierdzenie mieści się w nurcie katolickiej ortodoksji. Zagrożenie jest tym większe, że w tę rozmowę prawie w ogóle nie włącza się środowisko polskich teologów.

Ks. Grzegorz Strzelczyk, jeden z aktywniejszych w Internecie polskich teologów, uważa, że mówienie o obecność polskiej teologii w sieci to mówienie o niebycie. Owszem, część teologów ma swoje prywatne strony, na których prezentuje swoje dokonania, ale do tej pory nie stworzono internetowej strony teologicznej z prawdziwego zdarzenia. Powstały tylko dwie witryny, które można by za takie uznać: chrystologia.pl, która dotyczy jednego z działów teologii, i teolog.pl, która ma pokazywać polską teologię i dorobek polskich teologów. Tyle tylko, że obie nawet na dobre się nie rozwinęły i na obu od dawna niewiele się dzieje.

1. Dlaczego się nie udaje?

Istotę trudności z wykorzystaniem Internetu przez polskich teologów dobrze pokazuje historia strony chrystologia.pl. Jej twórca, wspomniany już ks. Grzegorz Strzelczyk, gdy ją uruchamiał, zakładał, że będzie ona łączyć w sobie funkcje pisma branżowego, czasopisma naukowego i wyspecjalizowanego portalu internetowego, w którym ukazywałyby się recenzje, informacje o wydarzeniach, monografie, szkice i bibliografia chrystologiczna. Planował nawet wydawanie w sposób tradycyjny rocznika zawierającego najważniejsze publikacje. Jednak po mniej więcej trzech latach działalności zmuszony był podjąć decyzję o zawieszeniu wydawania internetowego biuletynu. Główną przyczyną były trudności ze znalezieniem autorów i wypełnieniem go tekstami, gdyż w przekonaniu teologów publikacje internetowe nie liczą się w dorobku naukowym.

Dziś mówi o tym tak: Problemy z tekstami były do przewidzenia: aby liczyły się do dorobku, musiałoby powstać czasopismo elektroniczne z prawdziwego zdarzenia (z ISSN, recenzentami etc.), które od „zwykłych” różniłoby się tylko tym, że wydawane byłoby w wersji elektronicznej (np. pdf). Wówczas nie było mnie stać na takie przedsięwzięcie, zarówno logistycznie, jak i, co ważniejsze, naukowo. Dziś chyba też jeszcze nie.

Strona nie sprawdziła się również jako miejsce dyskusji. Przyczynę niepowodzenia ks. Grzegorz Strzelczyk widzi zarówno w tym, że w Polsce nie ma środowiska skoncentrowanego na badaniach chrystologicznych, jak i w tym, że polscy teologowie nie są zainteresowani korzystaniem z tej formy komunikacji.

Symptomatyczne są jego doświadczenia związane z prowadzeniem strony powstającego Towarzystwa Teologów Dogmatyków dogmatyka.pl: Z forum nigdy nikt nie korzystał, nawet lista mailingowa, pozwalająca na rozsyłanie informacji do wszystkich, używana jest prawie wyłącznie przeze mnie. Problem polega na tym, że Internet to narzędzie do komunikacji zakładające, że jest potrzeba takiej komunikacji. A tego brak boleśnie.

2. Jak teologów przekonać do Internetu?

Wiadomo, że nikogo nie da się zmusić do korzystania z Internetu, jeśli sam nie czuje takiej potrzeby, dotyczy to zwłaszcza teologów starszego pokolenia. Sądzę jednak, że prawie każdego da się nim w mniejszym czy w większym stopniu zainteresować, przekonać, że w sieci może znaleźć pole aktywności. Wydaje się, że teologowie najpierw powinni zobaczyć, że Internet to potencjalnie cenne narzędzie pomocne w ich pracy, bo na przykład umożliwia szybki i tani dostęp do tekstów źródłowych. Zresztą pewnie już teraz przynajmniej niektórzy korzystają z tekstów dostępnych w sieci na stronach obcojęzycznych (np. www.augustinus.it, strona z dziełami św. Augustyna) czy polskojęzycznych. Polscy katolicy poczynili bowiem pewne kroki w zakresie udostępniania źródeł teologii, choć na razie w sieci jest ich mało i są bardzo rozproszone. W Internecie jest czwarte wydanie Biblii Tysiąclecia (od 1998 roku znajduje się ono na stronie stworzonej przez wydawnictwo Pallottinum i Wydział Teologiczny Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu) i Biblia warszawsko-praska, czyli tłumaczenie dokonane przez Kazimierza Romaniuka (znajduje się ono na stronie diecezji warszawsko-praskiej), ale próżno w nim szukać piątego wydania Biblii Tysiąclecia, biblii Jakuba Wujka, Biblii poznańskiej, tłumaczenia filologicznego Nowego Testamentu itd. W sieci jest też trochę tłumaczeń pism ojców Kościoła, a informacja o miejscach, gdzie można znaleźć teksty patrystyczne, i bibliografia polskich przekładów pism ojców Kościoła znajduje się na stronie archidiecezji łódzkiej i częściowo na stronach prywatnych poszczególnych patrologów. Jeśli chodzi o dokumenty Magisterium Kościoła, to bez trudu w Internecie znajdzie się Katechizm Kościoła Katolickiego, dokumenty soboru watykańskiego II, Kodeks prawa kanonicznego czy dokumenty ostatnich papieży, zwłaszcza Jana Pawła II, ale są one umieszczone w różnych miejscach (najwięcej w Opoce, na stronie nonpossumus.pl, poświęconej kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu, i na stronie wydawnictwa Vox Domini) i nie są kompletne.

Pożądane byłoby zebranie wszystkich tych tekstów w jednym miejscu i uzupełnienie ich, słowem, stworzenie internetowej biblioteki teologicznej. Warto byłoby również umieścić w niej przynajmniej niektóre dzieła polskich teologów, gdyż obecnie prawie wcale nie są one dostępne w sieci. Być może dałoby się także dodać do niej przynajmniej niektóre przetłumaczone dzieła teologów zagranicznych. Mogłaby ona być także miejscem udostępniania, jeśli nie wszystkich, to wybranych teologicznych prac magisterskich i doktorskich. Część z nich bowiem zasługuje na to, by były czytane, na co nie mają szansy, gdy znajdują się w bibliotekach uczelnianych (umieszczenie ich w sieci mogłoby również rozwiązać problem miejsca na ich składowanie w tych bibliotekach). Oczywiście, jak zauważa ks. Grzegorz Strzelczyk, z powstaniem takiej biblioteki wiążą się pewne trudności: kwestie praw autorskich do tekstów i związanych z tym kosztów, problem opracowania koncepcji i oprogramowania, utrzymania serwerów etc. Jest też podstawowy problem, kto miałby tym się zająć. Wydawałoby się, że zainteresowane powinny tym być wydziały teologiczne. Jednak ks. Grzegorz Strzelczyk widzi tu trudność: Nie sądzę, żeby wsparciem mogły być wydziały teologiczne, bo są one zorientowane bardziej na badania niż popularyzację. W tym kierunku zmierzają powoli portale takie, jak Opoka czy Katolik. Myślę, że to ich naturalna rola. Oczywiście współpraca na linii portale – wdziały byłaby bardzo cenna. Podobnie jak cenne byłyby większe niż obecnie zainteresowanie i mecenat biskupów, którzy mają przecież kanoniczny obowiązek dbania o teologię.

Myślę, że mimo tych wszystkich trudności i wątpliwości warto podjąć próbę stworzenia takiej internetowej biblioteki teologicznej. Zebranie w jednym miejscu i opracowanie w jednym standardzie tekstów istotnych dla każdego katolika byłoby z pożytkiem i dla teologów, i dla wszystkich wiernych. Taka bowiem biblioteka nie tylko zastępowałaby tradycyjne księgozbiory, co jest ważne ze względu na ich słabość w niektórych ośrodkach teologicznych i dość utrudniony dostęp do literatury teologicznej w wielu miejscach naszego kraju, ale dawałaby też o wiele większe możliwości niż one, bo można zaprojektować ją w formie bazy danych, co ułatwiałoby odnalezienie potrzebnych informacji. Przede wszystkim byłaby ona jednak istotnym punktem odniesienia dla uczestników internetowej rozmowy o Bogu.

3. Co teologowie mogliby robić w sieci?

Jeśli taka internetowa biblioteka teologiczna zdołałaby przekonać polskich teologów do Internetu, można byłoby pomyśleć o włączeniu ich bardziej bezpośrednio w sieciową rozmowę o Bogu. Wiadomo, że dla wielu internautów najbardziej atrakcyjne są fora, czaty itp. Z drugiej strony mało teologów jest za pan brat z tymi formami aktywności w sieci i raczej wolą tradycyjne metody popularyzowania teologii czy pracy duszpasterskiej. Sądzę jednak, że wraz z pojawianiem się teologów wychowanych na Internecie te najbardziej dynamiczne formy rozmowy o Bogu da się wykorzystać. Byłoby to o tyle ważne, że oznaczałoby faktyczne włączenie się polskich teologów w internetową rozmowę o Bogu i dawałoby możliwość przekonania się, co w teologii, zdaniem użytkowników sieci, wymaga przemyślenia i przełożenia na język współczesnego człowieka. A zatem zyskaliby na tym nie tylko internauci, ale i sama teologia, której zadaniem jest wsłuchiwanie się w pytania współczesnego świata i udzielanie na nie odpowiedzi. Problemy pojawiające się w takich dyskusjach sieciowych, ale oczywiście nie tylko one, mogłyby być z kolei podejmowane w sposób pogłębiony w teologicznym piśmie internetowym. Zainteresowanie publikowaniem w takim piśmie prawdopodobnie by było, na co wskazuje chociażby wypowiedź wykładowcy Instytutu Teologicznego UKSW w Radomiu ks. Marka Jagodzińskiego: Bardzo bym się ucieszył z czasopism internetowych na poziomie, w których mógłbym publikować swoje prace. Pod warunkiem, że byłyby dostępne, tanie i szybkie. Uniwersytet rozlicza bowiem z konkretów. Przynajmniej na początku takie pismo musiałoby być podzielone na klasyczne numery i mieć wersję drukowaną. Obecnie potencjalnych autorów, zwłaszcza tych znanych i uznanych, może bowiem przyciągnąć pismo mające również wydanie tradycyjne, chociażby ograniczone jedynie do kilkunastu egzemplarzy rozsyłanych do bibliotek.

Warunkiem sine qua non sukcesu internetowej biblioteki teologicznej, pisma internetowego czy wręcz wortalu teologicznego jest zebranie odpowiedniego zespołu ludzi, którzy tym wszystkim by się zajmowali, i znalezienie pieniędzy. Za całość przedsięwzięcia musiałby, jak wskazuje ks. Grzegorz Strzelczyk, odpowiadać człowiek z wizją, wytrwały, ze świetnym, wszechstronnym wykształceniem teologicznym oraz znakomitą orientacją w polskim środowisku teologicznym. Warto dodać, że powinien go wspomagać profesjonalny zespół redakcyjny, złożony z dobrych specjalistów w dziedzinie teologii i Internetu, dla których, jak stwierdza ks. Marek Jagodziński, byłby to sposób na życie. Jest jednak oczywiste, że żeby taka praca mogła być sposobem na życie, musi umożliwiać utrzymanie się. Zresztą trzeba zapłacić nie tylko zespołowi redakcyjnemu, ale i autorom, choćby niezbyt wiele, bo nikt nie lubi pracować za darmo. Nie można zakładać, że taki wortal teologiczny będzie istniał i się rozwijał dzięki pracy chałupniczej jednej czy kilku osób. Dlatego konieczne jest oparcie go na jakichś instytucjach spoza wirtualnego świata, które zapewniłyby mu finansowanie. Czy będą to wydziały teologiczne, czy jak wskazuje ks. Grzegorz Strzelczyk, biskupi, czy inne instytucje, wymaga przemyślenia. Może taka strona musiałaby być połączona z jakimś przedsięwzięciem komercyjnym, na przykład z internetowymi księgarnią czy sklepem, a może opierać się na fundacji, która pozyskiwałaby pieniądze na jej działalność?

Mimo wszystkich trudności organizacyjnych warto jednak podjąć próbę stworzenia profesjonalnej strony teologicznej, bo wiele wskazuje na to, że polscy teologowie mogą wejść do cyberświata w taki sposób, żeby służyło to wierze i teologii. Nie mogą rezygnować z obecności w wirtualnym świecie, jeśli chcą, by tocząca się w nim rozmowa o Bogu – na razie bez ich wielkiego udziału – była rozmową o Bogu prawdziwym. Ta obecność nie musi być wynikiem miłości, wystarczy, że będzie wynikiem rozsądku. A rozsądek podpowiada, by nie pozbawiać teologii tych możliwości, jakie daje jej sieć, i wkraczać z rozjaśniającym nasze myślenie o Bogu światłem teologii wszędzie tam, gdzie dokonuje się jakaś próba zrozumienia wiary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *