Trójca – historia Miłości

Robert M. Rynkowski, Trójca – historia Miłości, „Znak” 614–615 (2006) nr 7–8, s. 144–150.

W kalendarzu liturgicznym jest taka uroczystość, która kapłanom sprawia szczególną trudność. Co roku w niedzielę Trójcy Przenajświętszej obserwuję wręcz akrobatyczne figury kaznodziejów za wszelką cenę usiłujących tak skonstruować homilię, żeby uniknąć mówienia o kwestiach trynitarnych. Takie zabiegi powinny wywoływać słuszny sprzeciw, bo w końcu chrześcijaństwo polega na wyznawaniu wiary w Ojca, Syna i Ducha. Pytanie tylko, czy wywołują i czy takie uniki ze strony kapłanów to wyłącznie ich wina, skutek niedouczenia lub przekonania, że wiernym nie należy zawracać głowy zbyt trudnymi sprawami. Jak już bowiem dawno zauważono, we współczesnym chrześcijaństwie prawda o Trójcy wiedzie nieciekawy żywot na samych jego obrzeżach, a często i poza nimi. Nie jest ona zbyt mocno obecna ani w tekstach religijnych, ani w tekstach teologicznych, ani w naszej codzienności. Tak naprawdę niewielu z nas obchodzi to, czy Bóg jest w jednej, czy w trzech osobach. Jesteśmy przekonani, że nie ma to praktycznego znaczenia dla naszej wiary. Tak myślą zapewne i nasi kapłani, zwłaszcza że nierzadko pierwszym wyobrażeniem Trójcy, jakie im się nasuwa, jest to poznane na studiach, a więc oparte na pojęciach: substancji, istoty, natury, osoby, hipostazy, relacji, które przeciętnemu chrześcijaninowi, a może i części z nich samych, niewiele mówią.

Sytuacja taka wywołuje sprzeciw autora książki Trójca Święta jako historia, współczesnego włoskiego teologa, Brunona Fortego. Podkreśla on, że dla chrześcijanina nie ma nic bardziej znaczącego niż wiara w Trójcę, gdyż jest on powołany do bytowania i czynienia czegokolwiek właśnie w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, a znajomość teologicznej wizji tajemnicy trynitarnej może wpływać na nasze wybory i całkowicie przemieniać naszą codzienność. Zaskakujące to twierdzenia, bo trudno nam sobie wyobrazić, w jaki sposób znajomość teologii Trójcy, opartej na tak abstrakcyjnych pojęciach i raczej – jak mamy skłonność sądzić – mało praktycznej, miałaby wpływać na nasze życie codzienne. Co takiego „życiowego” jest w tej doktrynie? I czy da się o Trójcy mówić słowami, które miałyby szansę przeniknąć do naszych umysłów?

W szkole nauczono nas, że opowiadanie historii należy rozpoczynać od jej chronologicznego początku. Jednak w wypadku historii Trójcy, jak pokazuje książka włoskiego teologa, jest to niemożliwe, gdyż początkiem Jej objawienia są wydarzenia paschalne, nie zaś stworzenie. Wyznanie wiary trynitarnej jest wyszczególnieniem zawartości tego, co zostało dane w tajemnicy paschalnej. A zatem historia objawienia Trójcy to nie historia zapoczątkowana w stworzeniu i potem konsekwentnie się rozwijająca. To Pascha jest początkiem Jej wejścia w historię człowieka. Bruno Forte z pasją prowadzi czytelnika przez niezwykłą historię rozwoju wiary w Trójcę w rodzącej się wspólnocie chrześcijan, pokazuje, jak trynitarna interpretacja obejmowała stopniowo całą historię. Mówienie o rozwoju wiary w Trójcę może zaskakiwać, bo raczej skłonni jesteśmy sądzić, że apostołowie od razu mieli Jej jasne wyobrażenie. Ale tak naprawdę pierwotny Kościół musiał dopiero odczytać historię w perspektywie trynitarnej, a początkiem tego procesu było doświadczenie uczniów, którzy po spotkaniu ze Zmartwychwstałym z zalęknionych towarzyszy proroka z Galilei przeistoczyli się w wiernych świadków Jezusa Chrystusa. I tu kolejna niespodzianka: ta przemiana zdaniem Brunona Fortego to efekt nie tyle, jak często uważamy, doświadczenia, że Chrystus żyje, ile spojrzenia uczniów na wydarzenia paschalne w świetle tajemnicy trynitarnej. Zmartwychwstanie i krzyż Jezusa Chrystusa zaczęli oni pojmować jako wydarzenia, przez które w Nim i przez Niego zadziałał Bóg w pełni mocy według Ducha Świętego, i to ta obecność Ojca i Jego inicjatywa w Duchu były powodem przemiany uczniów. W ich oczach Zmartwychwstanie jest wydarzeniem trynitarnej historii Boga, bo jest to historia Ojca, który wskrzesił Jezusa z martwych, historia Chrystusa, który zmartwychwstał z inicjatywy Ojca, i historia Ducha, który został dany Synowi przez Ojca, aby Ukrzyżowany żył nowym życiem Zmartwychwstałego. Także wydarzenie krzyża uczniowie widzą jako historię trynitarną: Trójca powierza się na krzyżu w jedności Syna, który się oddaje, z Ojcem, który Go oddaje, i z Duchem oddanym przez Syna, a przyjętym przez Ojca.

Włoski teolog proponuje, by rozwiązania problemu szukać w historii. To nie dociekania oparte na filozofii mają nas doprowadzić do poznania Trójcy, ale właśnie historia. Propozycja ta może zrazu wydać się dziwna, bo przecież historia to zmiana, dzianie się, a więc kategorie, które z pozoru niewiele mają wspólnego ze stałym, niezmiennym, wiecznym Bogiem. Jednakże teolog nie obawia się takiego manewru, bo jak trafnie zauważa, oprócz historii zbawienia nie zostało nam dane nic, co pozwoliłoby słusznie orzekać o tajemnicy Boga. Chodzi więc o zwrócenie się do historii Objawienia, gdyż jedynie ona pozwala nam powiedzieć cokolwiek o Bogu, a kontakt z wydarzeniami historii zbawienia jest spotkaniem z samą tajemnicą Bóstwa. Gdyby Bóg był różny od Boga przedstawionego w historii Objawienia, to nie mielibyśmy żadnych szans na jakikolwiek udział w życiu Trójcy, zbawienie nie mogłoby się dokonać w historii.

Bruno Forte pokazuje, jak trynitarne doświadczenie Paschy we wspólnocie chrześcijan sprawiło, że opowiadanie o ziemskich losach Jezusa stało się Dobrą Nowiną o Ojcu, który przez Syna i w Duchu wchodzi w relację z historią człowieka, by czas ludzki wszedł w samo życie Trójcy, że nastąpiła relektura dziejów Izraela i także w nich rodzący się Kościół odkrył trynitarny znak wiary paschalnej. Ale ta interpretacja historii sięgnęła znacznie dalej, do samego jej początku. Rodząca się wspólnota od doświadczenia zbawczej mocy Trójosobowego Boga dochodzi do uznania stworzenia za historię trynitarną. Ponieważ dokonało się ono ze względu na Syna, a Duch je przenika i przemienia w chwale Ojca, można powiedzieć, że stworzenie dokonuje się nie „poza” Trójcą, ale „wewnątrz” Niej. To nie Trójca żyje w stworzeniu, ale ono żyje w tajemnicy Trójosobowego Boga. Trójca jest więc horyzontem scalającym historię i nad nią dominującym; jest całkowicie ponad nią i jest od niej odmienna, będąc zarazem źródłem i sensem stworzenia. Dzięki temu rodzący się Kościół mógł postrzegać Trójcę jako objawienie sensu całej historii. Od Ojca przez Syna w Duchu dzieje świata powracają w Duchu przez Syna do Ojca. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość znajdują swoje prawdziwe znaczenie w świetle wydarzeń paschalnych opowiedzianych w formie trynitarnej historii Boga.

Recenzowana książka przekonuje, że to nie oparte na filozofii dociekanie istoty Boga, ale trynitarne doświadczenie wydarzeń paschalnych, takie jak u pierwszych chrześcijan, pozwala zobaczyć Boga jako Trójcę, a historię człowieka widzieć jako osadzoną w Jej historii. A ponieważ to, czego doświadczyli uczniowie Jezusa Chrystusa, powierzone zostało Kościołowi, słusznie możemy się spodziewać, że to właśnie w nim odnajdziemy to ich doświadczenie trynitarnego kształtu Paschy, że to właśnie on je w nas wzbudzi, że to on sprawi, iż zobaczymy, że nasz Bóg jest Trójcą. Jest to tym ważniejsze, że – jak pokazuje dzieło włoskiego teologa – postrzeganie Boga jako Trójcy zmienia nasze wyobrażenie o Jego stosunku do naszych dziejów. Ponieważ nasza historia dzieje się w historii Trójcy, możemy Go widzieć jako bliskiego człowiekowi, nieobojętnego na ludzkie losy, dostępnego. A o ukształtowanie takiego wizerunku chrześcijańskiego Boga, jak sądzę, warto zabiegać.

Czy jednak to „historyczne” podejście do problemu Trójcy wyklucza przejście do głębszej refleksji nad Nią, refleksji, która w jakiś sposób mogłaby dotknąć głębi objawiającego się Boga? I czy w ogóle takie przejście jest potrzebne? Bruno Forte twierdzi, że jest ono i możliwe, i konieczne, chociaż oczywiście ma świadomość od dawna dostrzeganego problemu: Bóg wprawdzie manifestuje się w swoich dziejach, ale nie da się Go do nich sprowadzić, przewyższa On wszelkie pośrednictwo zdarzeń czy słów, poprzez które daje się poznać człowiekowi. Mimo to możliwe jest powiedzenie czegoś o Nim właśnie w świetle wydarzenia paschalnego, które, jak wskazuje włoski teolog, objawia historie poszczególnych osób: Ojca, Syna i Ducha. Dla Brunona Fortego ważny jest kontekst trynitarny refleksji, bo tylko wtedy Ojciec może być traktowany jako „Dobra Nowina”, nie zaś monarcha czy despota. Dzięki takim podejściu ukazana zostaje bowiem darmowa i pełna szczodrobliwości miłość Ojca w jedności z Synem i Duchem. Kontemplacja misterium trynitarnego pokazuje Ojca jako Pierwotną Miłość. Z kolei Syn, pochodzący od tego, kto jest źródłem i początkiem, wiecznie kochającą miłością, ukazuje się jako czyste przyjęcie, wiekuiste posłuszeństwo miłości, jest tym, na którym spoczywa ruch nieskończonej hojności pierwotnej Miłości. Duch, w którym Syn oddał się Ojcu w godzinie krzyża, którego powierzenie stanowiło najwyższą formę spełnienia Miłości, w którym Ojciec dał pełnię życia ukrzyżowanemu, wskrzeszając Go i pojednując w Nim świat ze sobą, jest zaś pojmowany jako Ten, Kto otwiera w wolności i jednoczy w Miłości. Jest On tym, który otwiera świat człowieka na świat Boga, a historię ludzkości na historię trynitarną, tym, kto jednoczy te dwa światy i łączy ludzi ze sobą w Miłości Ojca i Syna.

To wszystko nie znaczy jednak, że osoby w Bogu są w jakiś sposób od siebie oddzielone. Pascha pokazuje bowiem również i to, że Ojciec, Syn i Duch w tworzonej historii manifestują niezgłębioną jedność Trojga. Forte proponuje, by jedność Boską pojmować nie jako statyczną istotę, ale jako dynamiczny proces i życie oraz jako historię Miłości trynitarnej, jedną i jedyną Miłość rozumianą dynamicznie. Miłość ta jest Bogiem jedynym, choć w Trójcy rozróżniającym się na Kochającego, Kochanego i Miłość osobową. W świetle wydarzenia paschalnego Istotą Boga żywego jest trynitarna historia miłości, jest to Trójca jako wieczna historia miłości, która wzbudza, obejmuje i przenika historię świata, czyli przedmiot prawdziwej Miłości.

Historia, jak pokazuje Bruno Forte, pozwala nam powiedzieć nie tylko, że Bóg jest Trójcą i jako taki obecny jest w dziejach, ale i jaki On jest. A najlepiej oddaje Go słowo „miłość”, które w recenzowanej książce pojawia się wielokrotnie. Jednakże według włoskiego teologa nie jest to żaden frazes, słowo, które wypada umieścić w pracy dotyczącej Boga. Jego użycie jest solidnie uzasadnione danymi z historii objawienia, a przede wszystkim rzetelną i głęboką analizą wydarzeń paschalnych. Zastosowanie go do opisu Trójcy ma daleko idące konsekwencje dla naszego Jej postrzegania. Przede wszystkim pozwala ono widzieć ją nie jako skostniały Absolut, w którym nic się nie dzieje, ale jako byt dynamiczny i żywy, w którym ciągle trwa historia Miłości. Sprawia też, że Trójca staje się zrozumiała, że możemy ją uczynić swoim Bogiem. Książka Brunona Fortego dowodzi, że dostęp do prawdy o Trójcy nie musi być zarezerwowany dla wybranych. Wierzący, jeśli chce do Niej dotrzeć, nie musi się przygotowywać na spotkanie z nudą i przedzieranie się przez niezrozumiałe pojęcia istoty, relacji, hipostazy… Może to być spotkanie z żywą i zrozumiałą historią Miłości. I nie jest powiedziane, że miejscami takich spotkań nie mogą być nasze kościoły.

Dotychczasowe rozważania nie pokazały jednak dostatecznie mocno wymiaru praktycznego teologii Trójcy. Ów aspekt odkryć można właśnie dzięki zastosowanej przez Brunona Fortego metodzie postrzegania wydarzeń paschalnych jako wydarzeń trynitarnych, objawiających przede wszystkim trynitarną wizję Boga Miłości. Nasza historia jawi się nam wówczas jako parabola trynitarnego życia, poprzez które wyraża się działanie osobowej Miłości Trojga. Wszystko, co jest, zaistniało bowiem mocą kochającej Miłości. Stworzenie jest przenikane i nasycane Bożą Miłością, która je powołuje do życia i utrzymuje w istnieniu, a przez to zatapia je w wiekuistym pochodzeniu Miłości stworzenia od samego Stwórcy i Syna od Ojca. Pochodzenie Syna jest modelem i bazą natury stworzenia, stąd w strukturę stworzenia wpisane jest chłonięcie Miłości. W Duchu wszystko zostało stworzone i w Nim utrzymywane jest w istnieniu. On jednoczy stworzenie ze Stworzycielem, co gwarantuje jedność z Bogiem i zakorzenienie dobra w naturze stworzeń jako powstałych dzięki Miłości. W wewnątrzboskim życiu Duch jest Tym, który w wolności daje początek miłości. W bezinteresowności i bogactwie miłości jest On przyjacielem wykraczającym poza Ukochanego. Podobnie jest w relacji do stworzenia: gwarantuje mu autonomię i prawo do bycia innym. Na bazie stworzenia człowiek ma możliwość przyjęcia lub odrzucenia Miłości.

W tym kontekście czas teraźniejszy jest jakby Bożym czasem dla człowieka. W wydarzeniach Paschy Trójca staje się historią, a swoim Boskim stawaniem się definitywnie naznacza dokonywanie się czasu. Trynitarna struktura czasu pozostaje jednak bezowocna, jeśli nie zostanie przyjęta w wolności w świadomości człowieka. Boży czas pozostaje czasem bez odpowiedzi, jeśli nie zaistnieje czas człowieka dla Boga. W rękach człowieka leży możność uczynienia z danego mu przedostatniego czasu prawdziwego odbłysku wolności, a z historii świata obrazu trynitarnej historii Boga pojmowanej jako historia Miłości. Istnienie chrześcijanina jest istnieniem zakorzenionym w chrzcie. A ponieważ w chrzcie uobecnia się Pascha i w nim opowiadana oraz dana zostaje Trójca, to istnienie chrześcijanina jest istnieniem paschalnym, a zarazem trynitarnym.

Jak przekonuje dzieło Brunona Fortego, jako chrześcijanie nie możemy spać spokojnie w sytuacji, gdy prawda o Trójcy nie tylko nie jest w centrum naszej wiary, ale wręcz znajduje się na jej peryferiach. W naszej literaturze teologicznej ostatnich lat próżno szukać książek podobnych do tej napisanej przez włoskiego teologa. Owszem, powstają podręczniki. Ale czy to one są w stanie rozbudzić nasze zainteresowanie Trójcą, sprawić, że uczynimy ją stałym kontekstem naszego bycia chrześcijanami, skoro z założenia nie stawia się im takiego celu? Żeby tak się stało, trzeba o Niej mówić w sposób zrozumiały, żywy, interesujący, z pasją, pokazywać, że ma ona fundamentalne znaczenie dla naszej codzienności. Teologia Trójcy nie może być sprowadzana, jak obecnie często się dzieje na naszych uczelniach teologicznych, do wykładu z historii kształtowania się dogmatu trynitarnego. Recenzowana książka świadczy o tym, że zmiana jest możliwa. Pokazuje ona, że przywrócenie Trójcy naszej wierze może być dla niej ożywczym powiewem, może sprawić, że stanie się ona bardziej chrześcijańska. Szkoda, że jak dotychczas ten powiew przychodzi do nas niemal wyłącznie z Zachodu, i to z dużym opóźnieniem.

Robert M. Rynkowski

Bruno Forte, Trójca Święta jako historia. Esej o Bogu chrześcijan, Wydawnictwo Salwator, Kraków 2005, s. 307.

[gview file=”http://rynkowski.blog.deon.pl/files/pliki/10.rec_trojca_historia.pdf” force=”1″]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *