„Biografia Boga Ojca” – taki tytuł nosi nowa książka Marii Miduch. Nie mam tej książki, ale mimo to pozwolę sobie na kilka uwag na podstawie dostępnego na stronie wydawnictwa fragmentu, bardziej po to, by zachęcić do sięgnięcia po nią, niż formułować jakąś ostateczną opinię.
Autorka chce, by książka nie opisywała Boga naukowych dociekań, ale wzbudziła ciekawość tego, kim jest Bóg, pokazała kierunek, w którym można się udać, by znaleźć się bliżej Jego twarzy, bliżej Jego serca. I rzeczywiście autorka niejako prowadzi z czytelnikiem rozmowę, starając się używać języka możliwie jak najprostszego. Tyle, że wyrażenia typu „to zdumiewające i niesamowite”, „to cudowne i niesamowite” oraz częste kończenie zdań wykrzyknikami z czasem staje się dość nużące.
M. Miduch, doktor judaistyki, przytacza sporo niezwykle interesujących opisów doświadczeń ze spotkań z kulturą żydowską czy bliskowschodnią i kontaktów z żydowskimi znajomymi i nie znajomymi, co bard uatrakcyjnia i ożywia książkę. To niewątpliwy plus.
Trochę zbyt łatwe wydaje się uznanie, że liczba mnoga w Rdz 1, 26 to „dotknięcie prawdy o Trójcy Świętej.
Maria Miduch, Biografia Boga Ojca, Wydawnictwo WAM, Kraków 2016, s. 256.
