Ile czasu w czyśćcu?

Czasami mówi się jeszcze o dniach lub latach czyśćca tak, jakby chodziło o urząd śledczy lub więzienie: w ten sposób ujawnia się wyobrażenia posługujące się kategoriami z dziedziny zwykłych sankcji karnych. Nie śmiałoby się w to wierzyć, gdyby się nie czytało takich bredni […]. Dlaczego jeden grzech nie miałby równie dobrze zasługiwać na jedno porządne lanie? Taki obraz odpowiadałby doskonale pojęciu Boga, ojca skorego do bicia rózgą. Jednakże wystarczy sekunda zastanowienia się, żeby wiedzieć, że trwania dusz w innym świecie nie mierzy się tak jak naszego, dniami, które wyznacza obrót ziemi dookoła jej osi, ani też latami wyznaczonymi obrotem ziemi wokół słońca. (Y. Congar, Chrystus i zbawienie świata, Kraków 1968, s. 228-229)

Przytoczone ironiczne słowa francuskiego teologa Yvesa Congara wskazują, że jednym z istotnych problemów związanych z wyrażeniem rzeczywistości czyśćca jest kwestia jego czasowości.

Od razu trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że w oficjalnym nauczaniu Kościoła nie znajdziemy wypowiedzi, które określałyby wyraźnie długość kar czyśćcowych. Kościół milczy w kwestii czasu, jaki spędzają w czyśćcu oczyszczający się. Jednak Y. Congar ma rację, że w historii Kościoła były okresy, kiedy kwestię czasu trwania kar czyśćcowych nie tylko traktowano bardzo poważnie, ale posunięto ją niemal do absurdu: wyliczano konkretną liczbę dni, miesięcy czy lat, jakie dusza ludzka spędzić musi w czyśćcu, aby zasłużyć na wejście do wiecznej chwały.

Współcześni teologowie podkreślają, że chcąc poprawnie zrozumieć „rzeczy ostateczne”, a więc i rzeczywistość czyśćca, trzeba odrzucić wszelkie obrazy kosmiczne, fizyczne i chronologiczne. Zatem trzeba ciągle brać pod uwagę to, że chociaż w mówieniu o czyśćcu pojawiają się określenia o charakterze chronologicznym, takie jak czas, długość itp., czyściec nie jest czasem. Ma on wymiar duchowy i język materialny nie jest w stanie tego wymiaru wyrazić. W rzeczywistości chodzi przede wszystkim o relacje człowieka z Bogiem. Trzeba mówić o czyśćcu jako na momencie przejścia na spotkanie z Miłością. Zatem czyściec to moment opóźnienia w osiąganiu celu ostatecznego, moment rozumiany nie chronologicznie, lecz soteriologicznie. Bo jak mówi Hans Urs von Balthasar: „Bóg jest «rzeczą ostateczną» stworzenia. Jest nią jako osiągnięte niebo, piekło tych, którzy Go utracili, badający sąd i oczyszczający czyściec”.

Na niepowodzenie skazane są zatem próby wymiernego określenia długości trwania czyśćca, ponieważ trwanie w czasie oraz trwanie czystego ducha, wolnego od czasu, materii i przestrzeni są pojęciami analogicznymi, które nie pokrywają się ze sobą. Tak więc czyściec nie ma nic z wymiaru czasu fizycznego, nie ma w nim następstwa wydarzeń i dlatego też nie może być mierzony w jego jednostkach – dniach, latach, wiekach. Jak mówił Ladislaus Boros, „różnica czasu spędzonego w czyśćcu zamienia się w różnicę intensywności oczyszczenia”. (Por. Z. Kijas, Niebo, czyściec, piekło. W domu Ojca, dla kogo, w oddaleniu, s. 402-405)

Więcej na temat czyśćca: Robert M. Rynkowski, Zrozumieć wiarę. Niecodzienne rozmowy z Bogiem, Kraków 2015.

3 komentarze do “Ile czasu w czyśćcu?

  1. Paweł

    W teologii katolickiej czyściec to miejsce gdzie dusza chrześcijanina udaje się po śmierci, aby być oczyszczona z grzechów, które nie zostały w pełni zadośćuczynione w czasie życia. Czy doktryna czyśćca pozostaje w zgodzie z Biblią? Absolutnie nie!
    Jezus umarł, aby zapłacić karę za wszystkie nasze grzechy (Rzymian 5:8). Izajasza 53:5 mówi: “Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni.” Jezus cierpiał za nasze grzechy abyśmy mogli zostać uwolnieni od cierpienia. Powiedzenie, że my także musimy cierpieć za nasze grzechy jest stwierdzeniem, że cierpienie Jezusa było niewystarczające. Powiedzenie, że musimy odpokutować nasze grzechy przez oczyszczenie się w czyśćcu jest zaprzeczeniem wystarczalności ofiary przebłagalnej Chrystusa (1 Jana 2:2). Koncepcja, że musimy cierpieć za nasze grzechy po śmierci jest sprzeczna z wszystkim co Biblia mówi o zbawieniu.
    Idea czyśćca i doktryn z nim często powiązanych (modlitwa za zmarłych, odpusty, dobre uczynki w imieniu zmarłych, etc.), wszystkie one nie uznają, że śmierć Jezusa była wystarczająca aby zapłacić karę za wszystkie nasze grzechy. Jezus, który był wcieleniem Boga (1 Jana 1:1, 14), zapłacił ogromną cenę za nasz grzech. Jezus umarł za nasze grzechy ( 1 Koryntian 15:3). Jezus jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy ( 1 Jana 2:2). Ograniczanie ofiary Jezusa tylko do ofiary za grzech pierworodny lub grzechy popełnione przed naszym zbawieniem (nawróceniem) jest atakiem na Osobę i Dzieło Jezusa Chrystusa. Jeśli w jakikolwiek sposób musimy płacić lub cierpieć za nasze grzechy, bądź też składać ofiarę za nasz grzech – to wskazujemy, że śmierć Jezusa nie była doskonała, kompletna i wystarczająca.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.