Błogosławiony ten, komu to, co się dzieje za sprawą Jezusa, nie stanie się skandalem niepozwalającym uznać, że jest On Przychodzącym – nie tylko w tamtym konkretnym czasie, ale zawsze.
(18) O tym wszystkim donieśli Janowi jego uczniowie. Wtedy Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów (19) i posłał ich do Pana z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? (20) Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? (21) W tym właśnie czasie [Jezus] wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; także wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. (22) Odpowiedział im więc: Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. (23) A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie.
Perykopa ta pokazuje, że również Jan Chrzciciel, na dodatek w tym samym czasie co Jezus, miał swoich uczniów. Niewykluczone, że niektórzy z nich pozostali przez jakiś czas odrębną grupą, co więcej, przetrwali do czasów działalności apostołów (por. Dz 18, 24-25, 19, 2-7). Tutaj Jan Chrzciciel chce się upewnić, że Jezus jest tym, który ma przyjść, co nie jest dziwne, jeśli weźmie się pod uwagę, że według Łukasza Jan Chrzciciel podczas chrztu Jezusa w Jordanie nie zwrócił na Niego uwagi.
Interesujące jest użyte w w. 19 i 20 wyrażenie ho erchomenos, przetłumaczone jako „Ten, który ma przyjść”. Niektórzy badacze podkreślają, że użycie rodzajnika, który ma funkcję indywidualizującą, sprawia, że jest tu odniesienie do mesjanistycznego tytułu habba’ – Przychodzący, a więc chodzi tu o Mesjasza. Dlatego niektórzy używają tu – i raczej słusznie – wyrażeń „Przychodzący” (EPP) czy „Przybywający” (R. Popowski). Jan Chrzciciel zadawałby tu więc bardzo konkretne pytanie o misję mesjańską Jezusa. Jezus nie odpowiada wprost na pytanie uczniów Jana, może z obawy przed utożsamieniem Go z oczekiwanym mesjaszem politycznym, który przyniesie Żydom wyzwolenie doczesne. Wskazuje raczej na to, co się dzieje.
Interesujące jest tu zwłaszcza to, że umarli zmartwychwstają. Przetłumaczony jako „zmartwychwstają” czasownik egeiro znaczy odbudowywać, wznosić, podnosić, powstawać, obudzić, ale często używany jest na określenie zmartwychwstania czy też wskrzeszenia. Na oznaczenie zmartwychwstania Łukasz używa również słowa anastasis. Trudno jest przeprowadzić takie rozróżnienie, że dane słowo oznacza tylko wstanie albo tylko zmartwychwstanie. Nie jest to zresztą nic dziwnego, bo dla współczesnych Jezusowi zmartwychwstanie było przede wszystkim powrotem do życia ziemskiego, autorom biblijnym trudno więc było znaleźć określenia wyrażające to, co się kryło w zmartwychwstaniu Jezusa. Tutaj prawdopodobnie chodzi o powrót do życia (uzasadnione jest więc tłumaczenie egeiro jako powstają – EPP, Popowski), co nie znaczy jednak, że nie ma tu jakiegoś odniesienia do zmartwychwstania Jezusa, skoro oddane ono jest tym samym słowem.
Frapujące jest również stwierdzenie, że szczęśliwy jest ten, kto nie zwątpi w Jezusa. Wyraz skandalizo odpowiada polskiemu terminowi „skandal”, czyli chodzi o postępek przynoszący wstyd, rzecz gorszącą i oburzającą. W tym wypadku to coś, co widzimy w innym, a co utrudnia uznanie jego autorytetu. Błogosławiony jest więc ten, komu to, co się dzieje za sprawą Jezusa, nie stanie się skandalem niepozwalającym uznać, że jest On Przychodzącym – nie tylko w tamtym konkretnym czasie, ale zawsze.
