Trzymać poziom

Jerzy Pilch w pewnym tekście, dotyczącym języka używanego w internecie, zauważył, że wielu obecnych internautów powinno dostawać dostęp do internetu po badaniach psychologicznych i za zgodą rodziców (problem z tym, kto by udzielał zgody niektórym rodzicom). Oczywiście sąd to celowo przerysowany, ale przyznajmy tak szczerze: czy podobne myśli nigdy nas nie nawiedzały, zwłaszcza gdy czytaliśmy komentarze na niektórych portalach? Czy podobne myśli nie przychodziły nam do głowy, gdy widzieliśmy, co udostępniają albo publikują nasi znajomi z Facebooka?

Przyznam, że nie mam pretensji, że ktoś ma takie czy inne poglądy. Gdyby wszyscy mieli jednakowe, pewnie umarlibyśmy z nudów. Jeśli coś mi przeszkadza, to poziom. Niestety, rzecz dotyczy również wiary czy teologii. Niechby te udostępniane materiały nawet były najbardziej przeciwne moim poglądom, ale niechby miały jakiś minimalny poziom. To bym zniósł, a może nawet sprawą się zainteresował. W przeciwnym razie budzi się we mnie dyktator.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *