Ciekawą reklamę zobaczyłem dzisiaj na stronie Wydawnictwa WAM „Najlepszy współczesny teolog Europy kontra Twoje najtrudniejsze pytania”. Zdjęcie i odsyłacz nie pozostawiają wątpliwości: chodzi o czeskiego teologa Tomáša Halíka, autora uznanej przez Europejskie Stowarzyszenie Teologii Katolickiej za najlepszą książkę teologiczną 2011 r. (odsyłacz wiedzie do innej jego książki), laureata Nagrody Tempeltona za 2014 r. Oczywiście rozumiem, że reklama rządzi się swoimi prawami. Czy jednak w tym wypadku zawarte w niej uproszczenie nie idzie trochę zbyt daleko? Bo czy napisanie najlepszej książki teologicznej upoważnia do uznania za najlepszego teologa?
Nieco ponad rok temu w grupie na FB „Teologowie” w formie ankiety zapytałem o największych współczesnych (żyjących) teologów. Bezapelacyjnie wygrał Joseph Ratzinger, Halík był na 3. miejscu, ale z o wiele mniejszą liczbą głosów. Oczywiście ta zabawowa ankieta niczego nie dowodzi, bo wielu komentujących uważało Ratzingera za teologa zgoła słabego. Jeśli czegoś w jakimś stopniu dowodzi, to tego, że nie tak łatwo orzec o kimś, że jest najlepszym teologiem.

Autorytet w teologii nie musi być reguła. Jestem świeckim teologiem i nie znoszę posilkowac się wielkimi nazwiskami. Bo to prowadzi do powielania błędów. Dosłownie. Sam znalazłem poważny błąd w pneumatologii Congara i Muhlena z którym poszli w ślady inni którzy powielali ich błąd. Podniecanie się Ratzingerem jest dla mnie głupotą bo nie ma już miejsca na swobodna dedukcje a jedynie sprowadzone jest do bezmyślnego nasladownictwa..