Skąd ta nieprzeparta chęć mówienia? Mówić, mówić, komentować, komentować. Mądrze, głupio, nieważne, bo wypowiedzieć się trzeba, i to jak najszybciej, już dzisiaj, już zaraz. Ale przecież nie po to, żeby posłuchać wypowiedzi innych, żeby porozmawiać. Nie, powiedzieć tak, żeby inni musieli ze wstydem przyznać rację i nie mieli już nic do powiedzenia. Potencjalny przeciwnik musi być zaorany, zmasakrowany.
Nie, w teologii i w wierze tak nie może być. Dlatego dzisiaj tylko tyle.

Bardzo mądre słowa. Odniosłem je również do siebie. Wielki Tydzień jest czasem na refleksję i wewnętrzne wyciszenie.
Pozdrawiam chrześcijańskim ” maranatha”.