Archiwa kategorii: Książki

Jak św. Tomasz z Akwinu poszedł do nieba

Od czasu, gdy tak świetnie wyszedł mu ten manewr w drodze do Emaus, Drugi [Jezus Chrystus – R.M.R.] lubi dołączyć się do kogoś w drodze do Pałacu Trójcy. Kiedyś zrobił tak z Tomaszem z Akwinu – to taki słynny filozof i teolog z czasów ziemskiego średniowiecza, który stworzył system teologiczny, jakiego nie stworzył nikt przed nim ani po nim – gdy ten przyszedł tutaj. Biedak, szedł mocno zmartwiony, bo gdy mu Pierwszy [Bóg Ojciec – R.M.R.] na ziemi w wizji pokazał trochę z tego, jaki naprawdę jest, Tomasz wszystkie swoje wspaniałe dzieła uznał za słomę i przestał pisać. Nie spodziewał się niczego dobrego dla siebie, w najlepszym razie czyśćca, no bo skoro mimo poświęcenia na to całego życia nie zdołał właściwie opisać Boga? Ha, a jak miał myśleć inaczej, skoro nawet anielski orszak nie wyszedł po niego, orszak tych, o których tyle i tak pięknie napisał, że został nazwany Doktorem Anielskim? No i idzie taki przygnębiony w towarzystwie jednego anioła, który go prowadzi i nawet niespecjalnie chce z nim rozmawiać, a wtedy ktoś do niego podchodzi, wita się i mówi, że jest Jehoszua. Choć Tomasz to naprawdę bystry facet, w hebrajskim nie był mocny, więc nie skojarzył, kto to jest. A Drugi do niego: „Dlaczego jesteś taki smutny?”. No to Tomasz opowiada, że strasznie się martwi, bo życie strawił na pisaniu o Bogu, a okazało się to niewiele warte, i teraz nie wie, czy trafi chociaż do czyśćca, czy może jednak piekło go czeka. Może lepiej trzeba było więcej się modlić, może tak jak Franciszek z Asyżu troszczyć się o biedaków? Bo i komu ta jego słoma jest potrzebna? Że jak mógł nie zauważyć, że Biblia mówi, że trzeba być jak dziecko, jak prostaczkowie. I że właściwie to on nie jest godny, by wejść do nieba i że nie pójdzie. Ile mu Drugi natołkował, że chodziło o to, że chrześcijanin owszem, ma być jak dziecko, ale ciekawy jak małe dziecko, które ciągle zadaje pytania, i że przecież Tomasz to właśnie robił. No i powoli, powoli Tomasz uznał, że może jednak, chociaż różne grzeszki ma na sumieniu, do czyśćca się nadaje. No i idą dalej, aż dochodzą do Domu Ojca. Tomasz taki zdziwiony, że to chyba pomyłka, bo on przecież na sąd. A na to Drugi: „Oj, Tomaszu, Tomaszu, bo jeszcze się rozmyślę. A to, co tu po drodze robiliśmy, to co to było?”. No i sam nie wiem – roześmiał się Gabriel – czy to był dobry pomysł, żeby brać Tomasza do nieba, bo teraz spokoju Drugiemu nie daje i ciągle go zamęcza jakimiś dyskusjami teologicznymi.

Czytaj dalej