Ks. prof. Andrzej Draguła poczynił na FB taką uwagę: „Studenci nie potrafią pisać zdań prostych. Uwielbiają długie, skomplikowane, złożone, najchętniej z obfitością imiesłowów…”. No tak, imiesłowy, przekleństwo współczesnej polszczyzny, i to nawet nie tyle ze względu na konstrukcje typu „będąc młodą lekarką, wszedł do mnie pacjent”, bo te nie są bardzo częste, ile ze względu na wieloznaczności, które zazwyczaj wprowadzają imiesłowy.
Ale być może z tej złożoności zdań trzeba by się cieszyć? Jeśli ktoś zna bowiem styl jednego z największych teologów XX w. Karla Rahnera, to wie, że był on mistrzem długich, skomplikowanych, wielokrotnie złożonych zdań. Gdyby więc skłonność do używania takich zdań była zapowiedzią pójścia w ślady Rahnera, nie byłoby źle. Wtedy oby jak najwięcej takich zdań. Ale i Rahner potrafił pisać inaczej (albo miał dobrych redaktorów), prościej. Jego prace o charakterze popularyzatorskim składają się ze zdań mniej złożonych.
