Dlaczego grzech przeciwko Duchowi Świętemu ma tak wielką wagę? Wydaje się, że jego istotą jest to, co jest istotą piekła: zamknięcie się w sobie i swoich wyobrażeniach na temat Boga, tego, jak może On działać.
Post użytkownika Każdy jest teologiem.
Dlaczego grzech przeciwko Duchowi Świętemu ma tak wielką wagę? Wydaje się, że jego istotą jest to, co jest istotą piekła: zamknięcie się w sobie i swoich wyobrażeniach na temat Boga, tego, jak może On działać.
Czy rzeczywiście Jezus z Nazaretu mówi o tym, że jakikolwiek grzech może być nieprzebaczalny? Na pewno wypowiedział On ww aforyzm jednak tradycja przekazała nam go w licznych wariantach. Spójrzmy:
„Każdemu, kto mówi przeciwko synowi człowieczemu, będzie odpuszczone. Temu jednak kto bluźniłby Duchowi Świętemu, nie będzie odpuszczone” ( Ewangelia Galilejska 12, 10 ).
„Rzekł Jezus: „Temu, kto bluźni przeciw Ojcu, będzie wybaczone, i temu, kto bluźni przeciw Synowi, będzie wybaczone. Temu zaś, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie wybaczone ani na ziemi, ani w niebie” ( Ewangelia Tomasza 44 ).
„Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego” ( Ewangelia Marka 3, 29 ).
„Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone [ ani w tym wieku, ani w przyszłym ]” ( Ewangelia Mateusza 12, 32 ).
„Każdemu kto powie słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie odpuszczone; lecz kto by bluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, temu nie będzie odpuszczone” ( Ewangelia Łukasza 12, 10 ).
Tylko Mateusz przesuwa możliwość braku ekspiacji grzechu na wiek przyszły – słusznie więc bibliści doszli do wniosku, że jest to zabieg redakcyjny Ewangelisty a w związku z tym wariant Mateusza najbardziej odbiega od ipsissima verba Iesu. Na podstawie tego logionu nie można udowadniać tezy, że Nazarejczyk uważał, iż jakiś grzech może być nieodpuszczalny w „świecie przyszłym”.
Oto jak interpretowała ten aforyzm gmina judeochrześcijańska gmina w Syrii:
„Nie wystawiajcie na próbę żadnego proroka, który mówi pod natchnieniem Ducha, bo każdy grzech może być odpuszczony, lecz ten grzech odpuszczony nie będzie” ( Di 9, 7 )
Andrzej Jan Nowicki.
Na pewno jest tu wskazana wielka waga owego bluźnienia przeciwko Duchowi Świętemu. Kontekst Ewangelii Marka wskazuje, że może tu chodzić o zaprzeczanie możliwości działania Boga w określony sposób. Grzech rzeczywiście trudny do odpuszczenia, bo wynikający z postawy człowieka, który zamyka się na komunikację z Bogiem. Oczywiście udowodnić, że Jezus nauczał o wiecznym piekle, na podstawie tego logionu się nie da.
W tym logionie pojawia się także ciekawy przykład użycia sformułowania „syn człowieczy”. Możliwe, że Jezus używa tego sformułowania jako:
a) tytułu godnościowego, a więc Syn Człowieczy = prorok czasów ostatecznych z Dn 7;
b) określenia samego siebie w trzeciej osobie (takie użycia były przyjęte w czasach Jezusa);
c) określenia każdego człowieka (takie użycia też funkcjonowały).
Pytanie więc, z którym użyciem mamy tutaj do czynienia, bo w zależności od odpowiedzi na to pytanie można wyciągnąć z tego logionu różne, a na dodatek sprzeczne ze sobą, wnioski egzegetyczno-teologiczne. Jeśli bowiem przyjmiemy wariant c), to w przypadku Ewangelii Galilejskiej, Łk, Mt, Mk mamy wniosek, że bluźnienie przeciw człowiekowi, przeciw każdemu z nas (według Mk chodzi o wszystkie grzechy i bluźnierstwa), będzie odpuszczone, ale bluźnienie przeciw Duchowi Świętemu – nie. A zatem mamy tu podział na odpuszczalne grzechy przeciw człowiekowi i nieodpuszczalne przeciw Bogu (jeśli z Nim utożsamimy Ducha Świętego). W przypadku wariantów a) i b) nie ma tego podziału na sferę ludzką i Boską, bo bluźnienie przeciw Jezusowi (jako człowiekowi albo jako komuś szczególnie bliskiego Bogu czy wręcz Bogu) jest odpuszczalne, ale przeciw Duchowi Świętemu już nie. Z czego miałby wynikać ten niejednoznaczny podział, na dodatek potwierdzony przez Ewangelię Tomasza (niekanoniczną)? Może więc rzeczywiście chodzi tu o kwestionowanie słów proroka, jak sugeruje to Didache? Tego, że mówi on w imieniu Boga? Może chodzi tu o to, co trafnie ujął A. J. Heschel:
Jeśli twierdzimy, że Boga nie można usłyszeć, to rzeczywiście daleko nam do komunikacji z Nim, będącej warunkiem zbawienia.
Robercie!
Ja opowiadam się za tym ostatnim wariantem ( z twojego tekstu ), ponieważ tak interpretowała to społeczność Didache a w kontekście kontrowersji z Belzebubem umieścił ten logion sam Marek, który nie mówi przecież o „wszystkich grzechach, którzy dopuściliby się ludzie”.
Wariant Ewangelii Tomasza należy uważać za późniejszy ze względu na wyraźną trynitarną formułę.
Pozdrawiam.
Pomyłka:
Oczywiście Marek mówi o wszystkich grzechach, których by się ludzie dopuścili. Przez pomyłkę w wpisie widnieje „nie”.
Duch Święty= Istota Boga=MIŁOŚĆ= JEDNOŚĆ
Dla mnie „prostaczka”; jeżeli ktoś w duszy swojej, duchu, istocie swojego istnienia; jest przeciw JEDNOŚCI=MIŁOŚĆ=……… Boga, to rzeczywiście Mateusz dla mnie ma rację. I nie jest to jego żaden zabieg….
Bo przyszłość nie jest po to aby „zaprzepaszczać” dokonania teraźniejszości….
Pozdrawiam;