Właściwie to szkoda, że tylko w niedzielę palmową zwykle jest tak, że nie ma w czasie mszy ani homilii, ani kazania. Tekst męki Pańskiej, czytany zwykle z podziałem na role, jest i długi, i sam w sobie wyraźny i mocny. Ale wydaje się, że dobrze by było, żeby podobnie było w wielki piątek. W tym dniu bowiem nawet zwolennicy churchingu i poszukiwania wyjątkowych kaznodziejów za wiele nie są w stanie zrobić, bo tylko jeden kapłan w parafii ma możliwość wygłosić homilię. Może w niektórych parafiach robią to zazwyczaj o wiele lepiej niż w innych, ale i tak pole manewru jest ograniczone. Prawdę powiedziawszy, bardzo dobrej homilii wielkopiątkowej w „zwykłych” parafiach nie dane było mi słyszeć, choć nie da się powiedzieć, że liturgie są niedbale przygotowane.
Może by więc lepiej było, gdyby w wielki piątek tak samo jak w niedzielę palmową odczytywany ewangeliczny opis męki Pańskiej pozostał bez komentarza? Bo przecież w wielki piątek nie staje się on nagle mniej zrozumiały niż w niedzielę palmową.
