Archiwa tagu: faryzeusze

Łk 6, 6-11 – Ocalić czy zgubić?

Jezus ocala przede wszystkim z grzechu. A takie ocalenie jest ważniejsze niż najbardziej drobiazgowe przestrzeganie szabatu.

(6) W inny szabat wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. (7) Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. (8) On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: Podnieś się i stań na środku! Podniósł się i stanął. (9) Wtedy Jezus rzekł do nich: Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć? (10) I spojrzawszy dokoła po wszystkich, rzekł do niego: Wyciągnij rękę! Uczynił to, i jego ręka stała się znów zdrowa. (11) Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, jak mają postąpić wobec Jezusa.

Łukasz pokazuje coraz bardziej zaostrzający się konflikt między Jezusem a faryzeuszami. Poprzednio ten konflikt wywoływany był mniej lub bardziej jawnymi pytaniami i wątpliwościami faryzeuszów, skierowanymi bezpośrednio do Niego bądź do Jego uczniów. Tym razem Jezus niejako sam wywołuje ich negatywną reakcję. Łukasz mówi o tym, że znał ich myśli. Niekoniecznie oznacza to „paranormalną” umiejętność czytania w myślach, bo i bez tej umiejętności Jezus musiał wiedzieć, że faryzeusze szukają dowodów przeciwko Niemu. Uzdrawianie rozumiane było jako praca, więc w szabat nie można było uzdrawiać. Zastanawia to dążenie Jezusa do konfrontacji, bo przecież Jezus mógł uzdrowić tego człowieka po szabacie, nie znajdujemy w tekście informacji, że coś zagrażało jego życiu. Prawdopodobnie trzeba to uzdrowienie traktować jako czyn prorocki, symboliczny, mający z całą mocą, z wywołaniem wielkiego poruszenia u obserwatorów, pokazać, że szabat, tak ściśle przestrzegany przez faryzeuszów, nie jest wartością samą w sobie, że człowiek i jego los jest ważniejszy.

Jezus używa tu mocnych słów o ocaleniu życia (gr. psyche) lub zniszczeniu go. Psyche, tłumaczone zazwyczaj jako dusza (tak w tym fragmencie przetłumaczone jest w Ekumenicznym Przekładzie Przyjaciół), wcale nie oznacza duszy. Kryje się pod nim hebrajskie słowo nefesz oznaczające szyję, gardło, a ponieważ przechodzi przez nie powietrze – również tchnienie, oddychanie, z kolei dlatego, że oddech jest cechą istoty żywej – życie, a ponieważ żywy człowiek jest odrębnym podmiotem – również osobę. Być może – a nie jest to bezpodstawne przypuszczenie w kontekście całej opowieści – lepiej byłoby psyche przetłumaczyć jako „człowiek”. Może chodziło tu o ocalenie człowieka, a Jezus mówił nie tylko o ocaleniu jego zdrowia, ale odwoływał się również do popularnego poglądu, że choroba jest skutkiem grzechu. Pozostawienie człowieka w takim stanie oznacza jego zgubę. Jezus już wcześniej pokazywał (Łk 5, 17-26), że ocala przede wszystkim z grzechu. A takie ocalenie jest ważniejsze niż najbardziej drobiazgowe przestrzeganie szabatu.

Łk 6, 1-5 – Pan szabatu

Określenie się przez Jezusa mianem Pana szabatu oznaczało, że przypisuje On sobie niezwykłą pozycję.

(1) W szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i jedli, wykruszając [ziarna] rękami. (2) Niektórzy zaś z faryzeuszów mówili: Czemu czynicie to, czego nie wolno w szabat? (3) Wtedy Jezus, odpowiadając im, rzekł: Nawet tego nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego ludzie? (4) Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać. (5) I dodał: Syn Człowieczy jest Panem także szabatu.

To, co czynili uczniowie, raczej nie było przestępstwem, było dopuszczalne. Głodny wędrowiec mógł się pożywić ziarnem z pola, przez które przechodził, byleby tylko nie zabrał go ze sobą i byleby plewy zostawił na polu. Dlatego faryzeusze nie zarzucają uczniom Jezusa kradzieży. Jednak bardzo ściśle przestrzegając przepisów dotyczących szabatu, traktowali to łuskanie ziaren jako zbiór plonu i jego omłot, czego w szabat nie wolno było robić. Ten kolejny już zarzut faryzeuszów był więc bardzo mocny. Jednak Jezus na przykładzie króla Dawida, którego postępowanie jako niemal wzorowego króla trudno było zakwestionować, wskazuje, że są sytuacje, gdy dobro człowieka jest ważniejsze niż przepis prawny.

Najistotniejszy jest tutaj jednak ostatni wers. Szabat, siódmy dzień był rozumiany jako uświęcony przez Boga w czasie stworzenia. Jednak ten szczególny status nie został objawiony całej ludzkości, lecz tylko Izraelowi. Dlatego też zachowywanie szabatu przez Izrael podkreślało jego szczególne relacje z Bogiem. Był to dzień Pana. A skoro tak, to określenie się przez Jezusa mianem Pana (kyrios – słowo odnoszone do Boga, chociaż czasem i do ludzi) szabatu oznaczało, że przypisuje On sobie niezwykłą pozycję.

Łk 5, 17-26 – uzdrowienie z grzechu

Myśli faryzeuszy kontrastują z wiarą paralityka i być może uniemożliwiają uzdrowienie ich.

(17) Pewnego dnia, gdy nauczał, siedzieli faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i z Jeruzalem. A była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać. (18) Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. (19) Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa. (20) On, widząc ich wiarę, rzekł: Człowieku, odpuszczone są ci twoje grzechy. (21) Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: Kimże on jest, że wypowiada bluźnierstwa? Któż może odpuścić grzechy prócz samego Boga? (22) Lecz Jezus przejrzał ich myśli i w odpowiedzi [na nie] rzekł do nich: Co za myśli nurtują w sercach waszych? (23) Cóż jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczone są ci twoje grzechy, czy powiedzieć: Wstań i chodź? (24) Otóż żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu! (25) I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do swego domu, wielbiąc Boga. (26) Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj.

Najpierw o szczegółach technicznych tego fragmentu. Łukasz używa dwóch słów, które w Biblii Tysiąclecia przetłumaczone są jako łoże. W w. 18 jest to kline, a w w. 19 i 24 będące zdrobnieniem tego pierwszego – klinidion. W czasach Jezusa często sypiano na zwykłej słomianej lub trzcinowej macie, na której kładziono czasami jakąś narzutę czy materac. Były też łóżka z drewnianą ramą, dzięki której posłanie znajdowało się ponad ziemią (por. Mk 4,21). Najprostsze łóżko przypominało nosze, można je było dość łatwo przenosić. Być może na czymś takim przyniesiono chorego. Dlaczego Łukasz użył zatem dwóch słów? Niewykluczone, że przed wniesieniem chorego na dach został on przełożony na coś jeszcze lżejszego i stąd ta różnica. To by tłumaczyło, dlaczego mógł wziąć ze sobą to, na czym leżał.

Warto też zwrócić uwagę na to, że Łukasz mówi o wejściu na wierzch domu, dach (gr. dōma), czyli płaski dach, na którym w lato można było również spać, i spuszczeniu chorego przez dach (gr. keramos). Drugie słowo oznacza wszystko, co z gliny, dachówkę albo sam dach. Może ono oznaczać również wejście na dach, co tłumaczyłoby, w jaki sposób udało się chorego spuścić przez dach bez jego niszczenia.

Łukasz używa na określenie Jezusa nowego wyrażenia: „Syn Człowieczy” (huios tou anthrōpou). W bliskich czasom Jezusa tekstach biblijnych i pozabiblijnych jest to tytuł określający godność Bożego wysłannika czasów ostatecznych. Jezus również go używa na określenie siebie, ale zawsze w trzeciej osobie (nie mówi „ja, Syn Człowieczy”). W tym tekście dość wyraźnie odnosi ten tytuł do siebie, tak że można Go utożsamiać z Synem Człowieczym.

Łukasz ukazuje Jezusa jako mającego już taką sławę, że przychodzą Go słuchać faryzeusze i uczeni w Prawie z Jerozolimy. Kim byli jedni i drudzy? Greckie słowo pharisaios pochodzi od hebrajskiego peruszim, które można przetłumaczyć jako „oddzielony”, „odróżniający się”. Faktycznie faryzeusze chcieli się odróżniać od innych żydów wiernością wobec Prawa i gorliwością religijną. Obok Prawa spisanego uznawali także ustną tradycję przodków, stosowali wiele drobiazgowych przepisów pozwalających utrzymać czystość kultową. Cieszyli się poważaniem społecznym. Z kolei uczeni w Prawie czy Piśmie często utożsamiani są z faryzeuszami i byli to prawdopodobnie mistrzowie faryzejscy interpretujący teksty biblijne, swego rodzaju teologowie.

Dość zagadkowa jest końcówka w. 17: kai dynamis kyriou én eis to iasthai auton. Tłumaczenie Biblii Tysiąclecia zdaje się sugerować, że owa moc uzdrawiania nie była przy Jezusie zawsze obecna, że czasem mógł On uzdrawiać, a czasem nie. Bodaj najbardziej dosłownie przetłumaczony jest ten fragment w Ekumenicznym Przekładzie Przyjaciół: A moc Pana była, aby uzdrawiał. Czy nie słusznie Biblia Poznańska dodaje jednak na końcu „ich” (zgodnie z tekstem greckim)? Wówczas chodziłoby bowiem o uzdrawianie faryzeuszów i uczonych w Piśmie.

Taka interpretacja tłumaczyłaby, dlaczego Jezus nie uzdrawia paralityka, ale mówi, że odpuszczone są jego grzechy. Choroba była rozumiana jako skutek grzechu, Jezus leczy więc przyczynę choroby (zgodnie z potocznym rozumieniem), ujawniając tym samym, że jest kimś więcej niż prorokiem. Mógł On uzdrowić tego człowieka poprzez odpuszczenie jego grzechów ze względu na jego wiarę, która polegała na otwarciu na Boskie posłannictwo mistrza z Nazaretu. Być może w taki sam sposób mógłby uleczyć faryzeuszy. Nie byli oni jednak skłonni uznać, że może On być kimś więcej niż człowiekiem. Istotne jest to, że Jezus mówi o rozmyślaniu w sercach faryzeuszy. Serce w Biblii to najczęściej najgłębsze jestestwo człowieka, siedlisko świadomej, rozumnej i wolnej osobowości człowieka, miejsce podejmowania decyzji i spotkania z Bogiem. Myśli faryzeuszy w tym miejscu spotkania z Bogiem kontrastują zatem z wiarą paralityka i być może uniemożliwiają uzdrowienie ich.