Jan Chrzciciel podzielił los Jezusa, co do którego niektórzy się rozczarowali, bo spodziewali się, że przywróci On królestwo Izraela, że wytraci wszystkich wrogów Izraela. I być może to podobieństwo jest w historii Jana Chrzciciela najistotniejsze.
(1) Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i Trachonitydy, Lizaniasz tetrarchą Abileny; (2) za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. (3) Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, (4) jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! (5) Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! (6) I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże. (7) Mówił więc do tłumów, które wychodziły, żeby przyjąć chrzest od niego: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? (8) Wydajcie więc godne owoce nawrócenia; i nie próbujcie sobie wmawiać: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych oto kamieni może Bóg wzbudzić potomstwo Abrahamowi. (9) Już siekiera jest przyłożona do korzenia drzew. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i w ogień wrzucone. (10) Pytały go tłumy: Cóż więc mamy czynić? (11) On im odpowiadał: Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni. (12) Przyszli zaś także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: Nauczycielu, co mamy czynić? (13) On im powiedział: Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono. (14) Pytali go też i żołnierze: A my co mamy czynić? On im odpowiedział: Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie. (15) Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, (16) on tak przemówił do wszystkich: Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. (17) Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym. (18) Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę. (19) Lecz tetrarcha Herod, karcony przez niego z powodu Herodiady, żony swego brata, i z powodu wszystkich złych czynów, które popełnił, (20) dodał do tego wszystkiego i to, że zamknął Jana w więzieniu. (Łk 3, 1-20)
Zastanawia to, że Łukasz podaje aż tak dokładną datę wystąpienia Jana (dzięki temu można ją określić w przybliżeniu na 29 r. po Chrystusie). Być może robi tak dlatego, że jest to, przynajmniej w jego Ewangelii, właściwie data rozpoczęcia działalności publicznej przez samego Jezusa, Łukasz nie wskazuje bowiem, by była między tymi wydarzeniami duża odległość w czasie. A jednak działalność Jana musiała trochę trwać, skoro miał nawet swoich uczniów, którzy przyszli zapytać o post (Mt 9, 14) czy też o to, czy Jezus jest Mesjaszem (Mt 11, 2-3), i którzy przetrwali do czasów działalności apostołów, znając tylko „chrzest Janowy” (Dz 18, 24-25, 19, 2-7). Zdaje się, że niektórzy z nich mogli uznać – wbrew zdecydowanym słowom Jana, że idzie mocniejszy od niego – że jest on zapowiedzianym Mesjaszem. Niewykluczone zresztą, że właśnie ze względu na nich w wielu miejscach Ewangeliści umieszczają takie właśnie słowa Jana o mocniejszym od niego, co wcale nie musi oznaczać, że Jan ich nie wypowiadał.
Po co jednak Jan był potrzebny, skoro wiadomo, że takie postaci raczej zawsze powodują, że pojawiają się tacy, którzy chcą je „ubóstwić”, choćby one same tego nie chciały? To Jan jest właśnie Eliaszem, na którego wówczas oczekiwano i który miał przygotować drogę Mesjaszowi (Mt 11, 14). Jak inny był to jednak Eliasz od tego pierwszego, choć może podobnie gwałtowny w niektórych sytuacjach. On nie wskrzeszał (1 Krl 17, 8-24), nie stawał do rozprawy z prorokami Baala (1 Krl, 18, 1-46), nie został uniesiony ognistym rydwanem do nieba (2 Krl 2, 11). On tylko nauczał i wzywał do nawrócenia. W tej sytuacji nie dziwi, że Jezus musiał przekonywać, że Eliasz już przyszedł, że to właśnie on jest spełnieniem proroctwa Malachiasza (Ml 3, 1.23).
Jan, zgodnie ze starożytnym zwyczajem dotyczącym królów i zapowiedzią z Księgi Malachiasza, miał przygotować drogę królowi, by ten nie musiał się zatrzymywać ani zbaczać z drogi. Na ile Jan Chrzciciel był skuteczny w przygotowaniu tej drogi? Można dopatrzyć się wielu podobieństw w tym, co mówił Jan, i w tym, co mówił Jezus, a pozostawieni przez Jana uczniowie zapewne ułatwiali Jezusowi w pewnym stopniu głoszenie nauki. Mistrz z Nazaretu wydaje o Janie niezwykłe świadectwo, tym bardziej że Jan nie dokonywał tak spektakularnych znaków jak np. Eliasz: „Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana” (Łk 7, 28). A jednak Jan prawdopodobnie podzielił los Jezusa, co do którego niektórzy (w tym być może i Jego uczniowie) się rozczarowali, bo spodziewali się, że przywróci On królestwo Izraela, że wytraci wszystkich wrogów Izraela. I być może to podobieństwo jest w historii Jana Chrzciciela najistotniejsze, a zarazem najtragiczniejsze.
