Do szewskiej pasji może doprowadzić szerzenie się w ostatnim czasie w polszczyźnie „sposobu”. Autorzy wypowiedzi, i to nie tylko ustnych, zastanawiają się więc, jak w sposób doskonały zarządzać populacją, albo mówią o matematyce w sposób prosty i jasny. Zapewne samo doskonałe zarządzanie albo mówienie prosto i jasno w ich przekonaniu brzmi za mało poważnie. Samo zrobienie czegoś lepiej, mądrzej, szybciej nie wystarczy, te pojedyncze słowa nie są w stanie wyrazić całej doniosłości ich myśli. Może mają rację: „mądrzej” przemyka przez umysł słuchacza niczym błyskawica, „w sposób mądrzejszy” trwa w tym umyśle dłużej. Tak, „w sposób lepszy”, „w sposób szybszy”, „w sposób doskonalszy” w mózgu czytelnika/ słuchacza zostaje na dłużej. Ale jak się tę frazę jeszcze wydłuży, to głębia myśli będzie o wiele mocniej podkreślona. Dlaczego więc mówić „w sposób lepszy”, skoro to tylko odrobinę przedłuża obcowanie umysłu czytelnika/słuchacza z myślą autora? Wszak można ten moment jeszcze trochę rozciągnąć w czasie. W „sposób bardziej dobry”, „w sposób bardziej mądry”, „w sposób bardziej szybki”, „w sposób bardziej doskonały”… Co cztery słowa to nie jedno, słuchacz/czytelnik z doniosłością naszej myśli może obcować o wiele dłużej, a więc i bardziej je doświadczyć, bardziej się do niej przekonać.
A mówią, że język się upraszcza i zmierza do skrótowości. „Sposobu” to jednak chyba nie dotyczy. A co najgorsze, nie ma żadnego sposobu na sposób…
