Kongregacja Nauki Wiary ma poważny problem z Konferencją Przełożonych Zakonów Żeńskich w Stanach Zjednoczonych (LCWR) i amerykańskimi teologami. W przypadku sióstr chodzi o błędy doktrynalne LCWR, nieposłuszeństwo wobec biskupów oraz uleganie zsekularyzowanej kulturze współczesnej, radykalny feminizm, który może prowadzić do podważenia objawionego charakteru doktryn o Trójcy Świętej, boskości Chrystusa i natchnienia Pisma Świętego, milczenie o tak ważnych kwestiach jak prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz niepromowanie nauczania Kościoła o ludzkiej seksualności, szczególnie o homoseksualizmie. Takie mniej więcej zarzuty KNW postawiła 18 kwietnia w doktrynalnej ocenie działań LCWR. Siostry odpowiedziały 1 czerwca po trzydniowych obradach. Stwierdziły, że watykańska krytyka ich działalności „opiera się na bezpodstawnych oskarżeniach i jest wynikiem wadliwego procesu, któremu brak przejrzystości” (za: „Tygodnik Powszechny”). Z kolei 8 czerwca Katolickie Towarzystwo Teologiczne Ameryki stanęło w obronie s. Margaret Farley, upomnianej 4 czerwca przez KNW za wypaczenia teologiczne zawarte w książce Sprawiedliwa miłość. Zarys chrześcijańskiej etyki seksualnej (chodzi o głoszenie poglądów sprzecznych z nauczaniem Kościoła w sprawach etyki seksualnej, głównie masturbacji, homoseksualizmu, nierozerwalności małżeństwa). Prezydent KTTA, John Thiel, stwierdził, że „notyfikacja [KNW] zdaje się postrzegać rolę prawdziwych katolickich teologów jako tych, którzy mają po prostu powtarzać to, czego uczy Magisterium” (za: Deon.pl). Napięcie w relacjach między amerykańskimi siostrami i teologami a Watykanem narasta i nic nie wskazuje na to, by szybko miało się to zmienić. Obie strony wykazują jednak gotowość do rozmów. Kardynał William Levada, prefekt KNW, uważa, że powstały rozdźwięk może zostać usunięty, choć z drugiej strony stwierdza, że czteroletnie rozmowy z LCWR przypominają dialog z głuchym, gdyż przedstawicielki LCRW podejmują decyzje wskazujące na to, iż nie biorą one sobie do serca uwag KNW. Z kolei siostry wybierają się do Watykanu, by rozmawiać o fałszywej prezentacji LCRW w kwietniowym dokumencie KNW.
Problem jest więc niewątpliwie poważny. Jednak jako żywo przypomina on napięcie między Watykanem a reprezentantami teologii wyzwolenia (polegającej głównie na włączeniu do refleksji nad Bogiem metodologii marksistowskiej) w ubiegłym wieku. W „Instrukcji o niektórych aspektach »teologii wyzwolenia«” z 1984 r. zwracano uwagę na niebezpieczeństwa związane ze stosowaniem analizy marksistowskiej: „Ta totalizująca koncepcja narzuca tym samym swoją logikę i skłania »teologie wyzwolenia« do przyjmowania różnych zasad niezgodnych z chrześcijańską wizją człowieka”. Zarzuty cokolwiek podobne do tych stawianych amerykańskim siostrom. Prawdą jest, że wielu przedstawicieli tej teologii jest dzisiaj daleko od Kościoła. Jednak czołowy jej twórca, Gustavo Gutiérrez, od 1992 r. jest dominikaninem i profesorem wizytującym różne uczelnie, a swój stosunek do teologii wyzwolenia określa przez porównanie z małżeństwem: po trzydziestu latach jest niby tak samo, a jednak jakże inaczej… Warto jednak przytoczyć słowa kard. Josepha Ratzingera z Soli ziemi: „Dzisiaj powszechnie uznaje się, że nasze instrukcje były potrzebne i szły we właściwym kierunku. Doniosły przykład pozytywnych impulsów, których źródłem były nasze wytyczne, stanowi droga Gustavo Gutiérreza, którego uważa się za twórcę teologii wyzwolenia. Doprowadziliśmy do dialogu – który po części prowadziłem osobiście – i krok po kroku doszliśmy do porozumienia. Nam pomogło to zrozumieć stanowisko Gutiérreza, jemu zaś dostrzec jednostronność swego dzieła i rozwinąć je w uprawnioną formę teologii wyzwolenia”.
Pozostaje mieć nadzieję, że za kilka lat amerykańskie siostry będą mogły powiedzieć, że jest niby tak samo, ale jakże inaczej, a kard. W. Levada – że doprowadził do dialogu i że zrozumiał stanowisko amerykańskich sióstr, one zaś jednostronności swych poglądów. Oby tak się stało.
