Gdy mam trochę czasu, lubię sobie popatrzeć w Google Analytics na żywo,skąd są wejścia po opublikowaniu kolejnego wpisu w ramach „Teologii na 1000”. Oczywiście nie można mieć pełnego zaufania do tego narzędzia i być może wejścia są z innych miast niż te, które są pokazywane. Niemniej już kilka razy zauważyłem wejścia z tak w sumie egzotycznego miejsca jak Las Palmas de Gran Canaria. Zastanawiam się – przyjmijmy, że rzeczywiście są to wejścia z Wysp Kanaryjskich – kto w tym miejescu jest na tyle zainteresowany teologią, by regularnie odwiedzać „Teologię z sercem”.
Wejścia z Polski nie są niczym dziwnym, bo w końcu to tutaj są ludzie i zainteresowani teologią, i posługujący się językiem polskim. Wprawdzie ludzkie losy układają się różnie i na Wyspach Kanaryjskich mógł się znaleźć użytkownik języka polskiego zainteresowany teologią, sprawami wiary. Niewykluczone więc, że tacy ludzie są też w różnych innych, jeszcze bardziej egzotycznych miejscach, z których wejścia odnotowuję. Czy tak jest?
