Czy w polskiej teologii jest jak w tym dowcipie o F. Smudzie: „Co w polskiej teologii? Bez zmian.”? We wpisie sprzed ostatniego meczu polskiej reprezentacji na Euro 2012 („Co w polskiej teologii?„) wyraziłem ostrożną nadzieję, że może tym razem osiągniemy sukces w futbolu. Symptomy tego były, chociażby taki, że mecz o wszystko to był mecz ostatni, a nie drugi jak w poprzednich turniejach. Dzisiaj wiemy już, że do sukcesów w piłce daleka droga, bo nie wyszliśmy, z grupy, która okazała się bardzo słaba. Wielu jednak przekonuje, że sytuacja nie jest beznadziejna, bo zręby drużyny są, jest na czym budować. Gdy się patrzy na chociażby dortmundzką trójkę, chce się przyznać rację tym, którzy tak mówią. Czy tak samo jest w teologii? Czy są tam teologiczni Lewandowscy i Błaszczykowscy, a za ich plecami czai się ktoś na miarę Cristiano Ronaldo? Wybitny teolog nie rodzi się w ciągu sezonu. A jednak większe i mniejsze teksty teologiczne powstają ciągle. Czy są wśród nich takie, które można uznać za szczególnie ważne, wskazujące na to, że wreszcie przyszedł czas na polską teologię? Co warto przeczytać, by poczuć, że w polskiej teologii chodzi o pełne pasji poszukiwanie Boga i mówienie o Nim?
Nie jest łatwo znaleźć odpowiedzi na te pytania w sytuacji, gdy nikt nie jest już w stanie przeczytać wszystkiego, co ukazuje się w ciągu roku, a co można uznać za prace teologiczne. Być może jakąś pomocą będzie internetowy konkurs na tekst teologiczny. Taki właśnie konkurs rusza na blogu teologicznym „Kleofas„. Zapraszam do zgłaszania tekstów, które Państwa zainteresowały, jak również do głosowania.
