Archiwum autora: Robert M. Rynkowski

Rozmnożenie chleba

Czy jednak możliwe jest, by Jezus w ogóle dokonał rozmnożenia chleba, skoro w wydarzeniu uczestniczyło według Marka 4 tys. ludzi? Jak na ówczesne czasy było to sporo, a tymczasem żadne źródła historyczne nie wspominają o takim wydarzeniu. Być może jest tu pewne wyolbrzymienie, a liczby są symboliczne. Czy jednak teza, że chrześcijaństwo wzięło się z niczego, jest bardziej wiarygodna niż Markowy opis rozmnożenia chleba?

Królestwo i pieniądze

Być może zalecenie nieposiadania torby i sakiewki nie obowiązywało stale. Bo niestety, bez pieniędzy niewiele da się zrobić…

Pan jest moim pasterzem

Co to, że pasterz naraża się na to samo niebezpieczeństwo, na które naraża się stado, to samo palące słońce, na które ono się naraża, oznacza w przypadku Boga?

Dotykanie płaszcza

Dotykanie frędzli u płaszcza oznaczało dotykanie Imienia Bożego. Chociaż każdy żyd nosił podobne frędzle, rodacy Jezusa musieli być przekonani, że w Nim obecność Boga jest szczególna, że jest On szczególnie blisko Boga.

Prorok jak dawniej

Ciekawe jest to, że mówiąc o Jezusie, wszyscy dopatrują się w Nim proroka. Tyle że proroka w stylu dawnych proroków, co w pewnym stopniu pod znakiem zapytania stawia przekonanie niektórych biblistów, że był on prorokiem apokaliptycznym.

Niedowiarstwo mniejszego kalibru

Niedowiarstwo rodaków Jezusa nie było najcięższego gatunku, bo nie mówi On im tak jak faryzeuszom, którzy zarzucali Mu, że ma ducha nieczystego (Mk 3,22-30), o nieodpuszczalnym grzechu przeciw Duchowi Świętemu.

Wskrzeszenie czy nie?

A może córka Jaira tak naprawdę nie umarła, ale wpadła w jakiś letarg albo stan śmierci klinicznej? Może więc tak naprawdę Jezus jej nie wskrzesił? Może zresztą cuda Jezusa tak naprawdę do niczego nie są nam potrzebne?

Opętany i świnie

Czy prawdopodobne jest utonięcie 2 tysięcy świń w jeziorze? Możliwe jest, że świnie rzuciły się do jeziora gromadą, niekoniecznie jednak tak liczną.

Objaśniane przypowieści

Mało kto wie dzisiaj, jak wygląda ziarnko gorczycy i co z niego wyrasta. Skąd więc nasze przekonanie, że do zrozumienia Pisma Świętego wystarczy samo niezbyt uważne posłuchanie go w kościele (na homilię często nie ma co liczyć)?

Zabrać temu, kto nie ma?

Być może jest to złożenie w jedną mowę kilku logionów Jezusa. Warto zwrócić uwagę na paradoksalny język tej wypowiedzi: to, co ma, zostanie zabrane temu, kto nie ma, nie zaś temu, kto ma mało.