Archiwum autora: Robert M. Rynkowski

Paris Hilton teologii

W żartach na Facebooku Szymon Hołownia określił kiedyś siebie jako Paris Hilton polskiej teologii. Za programy telewizyjne i książki „Ludzie na walizkach” ma u mnie takiego plusa teologicznego, że raczej nigdy go tak na poważnie nie określę. Ale to nie znaczy, że nie pojawiają się Paris Hilton polskiej… No, właśnie chciałoby się powiedzieć „polskiej teologii”, ale chyba właściwie trzeba powiedzieć „polskiego katolicyzmu”, gdyż ich wywody z czymkolwiek, co można by określić jako wiarę poszukującą zrozumienia, mało mają wspólnego. Otóż takie Paris Hilton (nawet w koloratkach), głębią przemyśleń na tematy wiary porażające od pierwszego zdania, pojawiają się, co gorsze, na swoją obronę nie mają żadnych „Ludzi na walizkach”. Czytaj dalej

Ludzie są dobrzy?

Ludzie są dobrzy, człowiek jest dobry… Może każdy chce być dobry, tylko nie ma wzorców, nie wie, jak to robić? No to zgódźmy się, że tak rzeczywiście jest. Ale przypomnijmy sobie historię niemieckiego 101. Policyjnego Batalionu Rezerwy, złożonego z niemłodych ludzi, nie fanatyków, nieprzygotowanych do zabijania, a jednak dokonujących masakr, mimo że w większości przypadków mogli tego odmówić. Przypomnijmy sobie, że masakr w Rwandzie także dokonywali całkiem normalni ludzie, którzy w ciągu kilku godzin przekształcili się w dzikie zwierzęta. I przypomnijmy sobie, że w eksperymencie Milgrama tylko około 20% ludzi odmawia zadawania cierpienia ludziom znajdującym się naprzeciwko. Więc może jednak tak po prostu powiedzieć, że człowiek jest dobry nie można powiedzieć? Czytaj dalej

Kiedy zmartwychwstaną nasze ciała?

Bernard Sesboüé w książce „Zmartwychwstanie i życie” wskazuje, że życie sprawiedliwych w Bogu przed końcem czasów to nie egzystencja duszy odłączonej od ciała, lecz życie zmartwychwstałej konkretnej osoby w Bogu, co oznacza obecność jej ciała. Jest to już zmartwychwstanie ciała, chociaż jeszcze niepełne i niejawne. Nie jest ono jeszcze pełne ze względu na solidarność łączącą wszystkie członki ludzkości ponad czasem i ponad przestrzenią i ze względu na solidarność ludzi z kosmosem. Dlatego Biblia głosi zmartwychwstanie powszechne na końcu czasów. Czytaj dalej

Uczniowie z Emaus

Opowiadanie o uczniach z Emaus (Łk 24, 13-35) to jedno z moich ulubionych opowiadań biblijnych. Wczytanie się w nie z odwołaniem się do znaczenia słów greckich prowadzi do wniosku, że Kleofas i jego towarzysz wcale nie musieli być tak zagubieni w wierze i przerażeni, jak często się przyjmuje w różnych interpretacjach. Być może ich podróż była zwykłym powrotem do domu, w czasie którego toczyli ożywioną rozmowę, zapamiętałą dyskusję o tym, co wydarzyło się w Jerozolimie. Może byli wstrząśnięci, zdumieni, a ich wiara przechodziła w zwątpienie, nie musiała to być jednak ucieczka podszyta niewiarą. Mogła w nich wstępować nowa nadzieja związana z pustym grobem. Czytaj dalej

Zstąpił do piekieł?

Oszczędne i dość nieprecyzyjne wypowiedzi Biblii (enigmatyczne teksty z listów św. Pawła i św. Piotra: Rz 10, 7; Ef 4, 8-10; 1P 3, 19-20, 1P 4, 6), a także grecka wersja wyznania wiary (w tekście greckim chodzi o starotestamentowy Szeol, gr. Hades, nie zaś piekło we właściwym sensie, takim, w jakim dzisiaj jest rozumiane) wskazują, że Jezus zstąpił do Szeolu, krainy zmarłych, nie zaś do miejsca kary, piekła. Jednak to miejsce, do którego zstąpił, to miejsce beznadziei i odcięcia od Boga. Gisbert Greshake „Życie silniejsze niż śmierć” mówi, że Szeol to królestwo zmarłych, strefa totalnej pustki, opuszczenia przez Boga, kraina, w której człowiek przestał chwalić Boga, a Bóg zapomniał o człowieku, a zatem taka, w której nie ma żadnej komunikacji między Bogiem a człowiekiem. Czytaj dalej

Jezus odkupił świat?

Jak to możliwe, że jeden człowiek może odkupić cały świat? Gerhard Lohfink („Przeciw banalizacji Jezusa”) wskazuje, że w Biblii znajdzie się wielką liczbę tekstów, które zdają się poświadczać przekonanie chrześcijan, że wola Boga była taka, żeby Syn stał się człowiekiem po to, by za sprawą ofiary na krzyżu odkupił świat. Ale to zniekształca obraz Boga, który ukazuje się jako ten, który żąda krwawej ofiary, żeby dać się przebłagać. Jezus nie głosił, że przyszedł na świat, żeby cierpieć. On występuje przeciw cierpieniu, pragnie, by Bóg stał się Panem na świecie i żeby stworzenie stało się tym, do czego jest przeznaczone. Ten, który ma rozwiązanie dla powszechnej nędzy zostaje jednak zgładzony. Czytaj dalej

Życzenia

Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie.
Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia… (Dz 10, 39-40)
Życzę, aby Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa
było naszą nadzieją w trudach codziennego życia,
a także radosnych, spokojnych i pełnych pokoju
oraz dobrych myśli i słów Świąt Wielkanocnych
zmartwychwstanie (2)

Za wielu czy za wszystkich?

W Ewangelii Marka (Mk 14, 24) i Ewangelii Mateusza (Mt 26,28) Jezus mówi, że jego krew będzie wylana (czy jest wylewana) „za wielu”. Można by więc zapytać: jak to za wielu, to nie za wszystkich? Gerhard Lohfink w książce „Przeciwko banalizacji Jezusa” pisze, że w Niemczech, ale nie tylko tam, w tłumaczeniu łacińskiego mszału zamiast słów „za wielu” pojawiają się słowa „za wszystkich”. I chociaż wg Lohfinka, z czym trzeba się zgodzić, zasadniczo nie ma tu błędu teologicznego, gdyż krew Jezusa rzeczywiście wylana jest za wszystkich, to jednak takie tłumaczenie sprawia, że umykają nam bardzo ważne konteksty biblijne. Czytaj dalej

Po co tyle hałasu?

Skąd ta nieprzeparta chęć mówienia? Mówić, mówić, komentować, komentować. Mądrze, głupio, nieważne, bo wypowiedzieć się trzeba, i to jak najszybciej, już dzisiaj, już zaraz. Ale przecież nie po to, żeby posłuchać wypowiedzi innych, żeby porozmawiać. Nie, powiedzieć tak, żeby inni musieli ze wstydem przyznać rację i nie mieli już nic do powiedzenia. Potencjalny przeciwnik musi być zaorany, zmasakrowany. Czytaj dalej