Archiwa tagu: filologia

Ucho igielne filologii

„Żaden wielbłąd nie wejdzie do królestwa niebieskiego teologii, jeśli najpierw nie przeciśnie się przez ucho igielne filologii” (s. 48). Te przytoczone przez Gerharda Lohfinka w książce Jezus z Nazaretu. Czego chciał. Kim był słowa pewnego teologa (którego nazwiska nie wymienia) dają do myślenia. Biblista cytuje je, gdy mówi o tym, dlaczego greckie słowo basileia należy tłumaczyć raczej jako panowanie, nie zaś królestwo. A konsekwencje takiego tłumaczenia są znaczące, bo zupełnie inną wymowę niż słowa:  „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” mają słowa: „Czas się wypełnił i przybliżyło się panowanie Boga, [dlatego] nawróćcie się i uwierzcie w radosną nowinę!” (Mk 1,15, s. 56). Właściwie cała książka Lohfinka (licząca 580 stron!) poświęcona jest analizie konsekwencji takiego rozumienia słowo basileia i opiera się analizie filologicznej tego pojęcia. Pokazuje ona, że Jezus nie mówił o królestwie Bożym mającym nadejść w bliżej nieokreślonej przyszłości eschatologicznej, ale o panowaniu Boga, które już nadeszło, i o tym, że od człowieka zależy, czy da na nie odpowiedź swoim nawróceniem. To nie oczekujące na człowieka w zaświatach „królestwo niebieskie” (słowo „Bóg” było zastępowane słowem „niebo”, zatem królestwo niebieskie to to samo, co królestwo Boże), ale dokonujące się tu i teraz panowanie Boga. Dokonujące się „już”, bo działanie Boga ma miejsce teraz, i „jeszcze nie”, bo od człowieka zależy, czy odpowie na to działanie. Takie podejście każe inaczej, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni spojrzeć na Jezusa i jego przesłanie. Niewykluczone, że trafniej, niż to zazwyczaj czynimy.

Tak czy inaczej książka Lohfinka przekonuje, że rzeczywiście przed wejściem do królestwa teologii konieczne jest przeciśnięcie się przez ucho igielne filologii. To zdanie trudne, wymagające sporego wysiłku. A jednak dzisiaj, gdy coraz więcej jest różnych pomocy biblijnych, nie niemożliwe do wykonania. Warto, by wykonali je ci, którzy komentowaniem Biblii (najczęściej czytań liturgicznych z danego dnia) zajmują się na różnego rodzaju stronach internetowy, blogach, Facebooku… Często można przecierać oczy ze zdumienia, gdy widzi się, jak daleko idące wnioski teologiczne autorzy takich tekstów potrafią wyprowadzić z przetłumaczonego (lepiej lub gorzej) tekstu biblijnego, bez nawet najmniejszej próby dotarcia do tekstu oryginalnego czy opracowań filologicznych (gdyby chociaż zajrzeli do kilku różnych przekładów). Przykład Tadeusza Żychiewicza przekonuje, że nie trzeba być zawodowym biblistą, by być dobrym komentatorem Pismo Świętego. Ale pokazuje on również, że rzetelne komentowanie musi być oparte na solidnych podstawach filologiczno-egzegetycznych, nie może się odbywać na zasadzie luźnych skojarzeń.

Królestwo teologii warte jest przeciskania się przez ucho igielne filologii…