Archiwa tagu: milczenie

Milcząca obecność… Boga

Elżbieta Adamiak napisała książkę „Milcząca obecność” poświęconą obecności kobiet w Kościele będącej obecnością tych, które milczą. Ten tytuł być może można też odnieść do obecności Boga w świecie. Oto bowiem w książce „Bóg, kasa i rock’n’roll” Marcin Prokop w rozmowie z Szymonem Hołownią przyznaje, że byłby skłonny czcić Boga, gdyby mu się tylko pokazał, za zespołem Kaliber 44 mógłby powtórzyć: „Dlaczego oczywistym dla mnie jest, że Ciebie nie ma? Bądź, a klęknę”. Uważa, że w walczących ateistach jest pragnienie, by Go spotkać. Szkoda, że odpowiedź Hołowni „to otwórz oczy” przenosi tę nader interesującą w tym momencie dyskusję na kwestię języka, jakim posługują się wierzący (otwórz oczy, wypłyń na głębię, stań w prawdzie).

Sprawa nie jest też bowiem taka oczywista dla wierzących. Wszak „Boga nikt nigdy nie widział” (J 1, 18), a i Matka Teresa, i św. Teresa od Dzieciątka Jezus doświadczały Jego nieobecności, poczucia opuszczenia, nicości. Można powiedzieć, że czciły Boga, klękały przed nim, choć się nie pokazywał. I zapewne niewiele pomagało im otwieranie oczu, bo te raczej miały otwarte.

Inna jednak sprawa, że bycie Boga można łatwo „przeoczyć”, bo często jest to bycie milczące. Zastanawiam się, czy Bóg nie jest trochę podobny do kanadyjskich Indian Innu. Oto co o tym plemieniu mówi misjonarz Piotr Dudek: „Dla nich nie czas jest najważniejszy, a obecność. Nieraz odwiedzają mnie na parafii dzieci. Wchodzą, pokręcą się po domu albo posiedzą piętnaście minut czy pół godziny, nic nie mówiąc. Potem tylko krótkie „Bye” i wychodzą… Nie ma żadnej rozmowy czy konkretnego celu wizyty. Istotna jest obecność drugiego człowieka. Zresztą Innu w ogóle raczej mało mówią. Swoje uczucia wyrażają poprzez gest lub spojrzenie. To ludzie ciszy i ducha”.

Może dla Boga też najważniejsza jest obecność. Nawet obecność milcząca. Zresztą niekoniecznie musi to oznaczać brak rozmowy. Wszak i w naszych rozmowach zdarza się nam czasem razem pomilczeć. Niekiedy to ważniejsze niż wszystkie słowa.

Czy to obecność gorsza, bo nie taka, jakiej byśmy oczekiwali? Czy Jezus Chrystus nie mógłby i o nas powiedzieć: Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”” (Łk 7, 33-34)? Bóg prowadzący Izrael do Ziemi Obiecanej nam się nie podoba, bo się wtrąca w sprawy świata, a na dodatek jest okrutny i faworyzuje jeden naród, Bóg milczący i dający nam pole do działania też nam się nie podoba, bo to tak, jakby Go nie było.

Może jednak to milczenie Boga daje nam przedsmak tego, co nas czeka. Problem tylko w tym, byśmy nauczyli się widzieć milczącą obecność.