Robienie dobra, miejsca, w których robi się dobro… Ostatnio kariera takich stwierdzeń zdaje się wręcz oszałamiająca. Z zapałem przedstawia się, jak to niektórzy nie „pitolą”, tylko po prostu robią dobro: pomagają ubogim, opiekują się bezdomnymi, często przełamując odrazę, jaką ci ostatni mogą wywoływać… Zarzucanie czegokolwiek tego rodzaju działalności i ludziom, którzy ją prowadzą, z pewnością byłoby niewłaściwe. Tak samo jak i tym, którzy nie tylko wyrażają uznanie wobec tej działalności, ale również w nią się angażują.
Jednak mówiąc o robieniu dobra, zachwalając je, warto pamiętać, że jak powiedział papież Franciszek, Kościół nie jest organizacją pozarządową. A jak wskazywał Wilfrid Stinissen, aktywizm chrześcijan mający na celu zaprowadzenie sprawiedliwości i równości na świecie nie tylko nie jest rozwiązaniem, ale wprowadził prawo surowsze od starego prawa, bo trudniej ulepszać świat, niż samemu stawać się lepszym.
Cóż, chrześcijaństwo nie sprowadza się jedynie do robienia dobra.

Spróbuję wyrazić moją opinię na temat ostatnich trzech wpisów.
Istotą chrześcijaństwa jest jego treść, a więc credo. W wielkim skrócie jest nim „łaska jako summa Ewangelii” (G.L. Müller). Łaska jest środkiem całego naszego spotkania Ojca i Syna oraz wylania Ducha Świętego w nasze serca.
Wydaje się to proste…
W ślad za tym idzie czynienie dobra…
I tu zaczynają się schody. Nierzadko jesteśmy gotowi czynić świat lepszym, ale jakoś to nam nie wychodzi.
Z tym czynieniem dobra to też nie taka prosta sprawa: „Gdybym też innych nakarmił wszystkim, co posiadam, i szczycił się, że wydałem własne ciało, a miłości bym nie miał, niczego bym nie zyskał” (1Kor 13,3, Biblia Paulistów). Można innych nakarmić i nic nie zyskać…
Czyż nie powiada się przecież, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane? Mówiąc metaforycznie czyż nie mogę stać się odrzuconą „jakubową drabiną”, po której inni wchodzą do nieba? To miłość upodabnia wierzących i mających nadzieję do Boga ( 1 J 3,2) i przygotowuje do oglądania Boga „ twarzą w twarz” ( 1 Kor13,12). A więc jednak łaska, a nie same uczynki…