Może to dlatego, że bywam w mojej parafii raczej na maszach porannych niż późniejszych? Ale chyba nie, bo gdy trafiam na te późniejsze, w zasadzie jest tak samo: średnia wieku uczestników mszy 70 lat, a gdyby nie było kilkorga dzieci – 75 lat. Owszem, to parafia wielkomiejska, na dodatek w nie najmłodszej dzielnicy. To jednak nie tłumaczy, dlaczego tak mało jest w kościele ludzi młodych. Nie jest raczej możliwe, by wszyscy uprawiali churching i byli, tyle że w innych kościołach.
Można by więc zapytać, gdzie jest to słynne pokolenie JPII, gdzie ten rzekomo mający mieć miejsce efekt Franciszka. Ale można by też zapytać, czy nie ma przypadkiem racji ks. Robert J. Woźniak, gdy mówi, że parafie „niejednokrotnie wysychają z braku myśli i ducha. […] Jeśli teologia ożywi autentyczną myślą nasze duszpasterstwo, jeśli przestrzeń parafii otworzy się na teologię, pomału owo ożywienie przenikać będzie z parafii do szerokiego społeczeństwa”. A jeśli ma, to co robimy, by parafie otworzyły się na teologię?

Polacy powoli odwracają się od religii. Na przestrzeni 11 lat Kościół stracił w Polsce blisko 2 mln wiernych! Jeśli tendencja ta utrzyma się w przyszłości, to za 20 lat w mszach uczestniczyć będzie tylko co piąty Polak.
Jakie są tego przyczyny :
– obłuda kleru : mówią o moralności a sami mają kochanki i rodziny (ks. Irek )
– powodują wypadki po alkoholu (ks. Maciąg z Chojnic , bp. Jarecki )
– okradają własnych wiernych ( ks. Seweryn )
– pedofilia ( ks. Gil , abp. Wesołowski )
Wiernych razi bogactwo kleru niezgodne z nauką Jezusa i Papieża Franciszka . Polacy są zmęczeni polską polityką. Zaangażowanie księży w bieżące sprawy polityczne po jednej ze stron sporu zniechęca do religii ludzi, którzy mają inne poglądy polityczne niż środowiska konserwatywne .
Wielu rozwodników zniechęca do chodzenia do Kościoła ponieważ nie mogą oni przystępować do komunii świętej.
Rażą polskich katolików przywileje kleru : fundusz kościelny , powrót religii do szkół . Polski kler nie nadąża z realizacją oczekiwań wiernych, i dlatego zawiedzeni i obrażeni wierni przestają chodzić do kościołów ..
Jedynym rozwiązaniem jest powrót Kościoła do nauk Jezusa a księży brania z niego przykładu . Jaki był Jezus – pokorny , ubogi , nauczał jak miłować bliźniego . Jacy są przeważnie księża ???
Teologia nic tu nie pomoże – dla przeważającej większości katolików jest niezrozumiała .
We wpisie Pani przebija gorycz i pesymizm. Trudno się z nim nie zgodzić. Brakuje mi jednak wskazania środka zaradczego. A tym mogło by być wołanie do Ducha o Boże miłosierdzie.
Na całym świecie istnieje bowiem bezlitosna sprawiedliwość. Przejawia się ona w ufności pokładanej jedynie w szczęściu czysto doczesnym. Polega na pragnieniu doskonałego szczęścia już tu i teraz we wszystkim…
W pogoni za pełnią życia (?) także Polacy pędzą coraz szybciej… nierzadko zapracowując się na śmierć. A w efekcie zapominają o Kościele…
„W obliczu grożącego nam zwątpienia lub konsumpcyjnego zidiocienia jedynym, co nam pozostaje to postrzegać świat i życie w blasku nadziei na doskonałą sprawiedliwość i na ostateczne pojednanie; i na tę nadzieje się zdawać” (W. Kasper, Miłosierdzie…, s. 224).
Wołanie do Ducha Świętego, nasze Kyrie elejson nie powinno ucichnąć. Powinno być ono w Kościele (i nie tylko) publicznie zauważalne, stanowić składnik kultury sprawiedliwości i miłosierdzia. Być także wyrazem życzliwości wolnych ludzi wobec wszystkich ludzi.