Czy bać się fikcji w wierze?

Intuicyjnie obawiamy się odniesienia do wiary, ewangelii takich pojęć jak mit czy fikcja. Może dlatego, że rozumiane potocznie oznaczają one ni mniej, ni więcej jak po prostu kłamstwo, nieprawdę. Jeśli więc byśmy powiedzieli, że w ewangeliach jest fikcja, to oznaczałoby to, że są one nieprawdziwe. Takich obaw nie ma belgijski teolog Adolphe Gesché (książka „Chrystus”).

Za Paulem Ricoeurem zauważa, że fikcja jest niezbędną pomocą we wszelkim rozumieniu czasu, człowieka i historii. Fikcja jest motywem, za pomocą którego organizuje się rzeczywistość, aby ją przedstawić, pozwolić dostrzec. Fikcja układa rzeczywistość przez jej o-powiedzenie. A opowiadać to rozeznawać umysłem, rozeznawać, ale w odniesieniu do czegoś, co istnieje. Biblijne słowo zachor (pamiętaj) niekoniecznie tożsame jest z wezwaniem do historiografii. Wiara dodaje do Jezusa historii nie legendę, lecz widzenie, chyba że chodzi o legendę rozumianą etymologicznie jako „do-odczytania”. Może więc fikcji nie trzeba się obawiać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *