Adolphe Gesché w książce „Chrystus” stawia prowokacyjne pytanie, czy nie jest przypadkiem tak, że nigdy dotąd nie uwzględniono dostatecznie dyskursu o Bogu zawartego w orędziu Jezusa. Świadomość, że mówi On o swoim Ojcu, niby była, ale czy zostało to przemyślane jako nowa teologia częściowo obalająca rozpowszechniony dyskurs? Wszak przez wiele wieków pisarze chrześcijańscy, teologowie odwoływali się do kategorii boskości zaczerpniętej z filozofii greckiej, a więc dyskurs o Bogu został przeniesiony z teologii do filozofii. W efekcie rewolucja Jezusa w pojmowaniu Boga nie została dostrzeżona. Gesché za Ricoeurem przestrzega przed przesuwaniem akcentu z Boga na Jezusa Chrystusa. Ważne jest to, co Jezus i Jego orędzie pokazały z natury Boga. Gesché wskazuje chociażby wynikające z tego przesunięcia problemy z cierpiętliwością Boga.
Nic dziwnego, że niektórzy wskazują, że przyczyną dzisiejszego ateizmu jest zastąpienie Boga Jezusa Chrystusa Bogiem filozofów: Nieporuszonym Poruszycielem, który nikomu do niczego nie jest potrzebny, a nawet jako Poruszyciel świata nie wydaje się już tak bardzo niezbędny. Może warto na nowo odkryć Boga Jezusa Chrystusa?

Odpowiedzią na ateizm nie może być droga ścisłego, logicznego wnioskowania (na przykład „dowody” na istnienie Boga św. Tomasza z Akwinu ) ale doświadczenie ( nie eksperyment!) religijne, życie kontemplacyjne i mistyczne. Parafrazując Pascala: Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba i Jezusa a nie filozofów.