Abraham Stern – genialny wynalazca

Abraham Stern prezentuje swoją maszynę liczącą carowi Aleksandrowi I – grafika wygenerowana przez Bing Image Creator

24 listopada 1815 r. Abraham Stern – polski Żyd, wynalazca, myśliciel, pisarz, członek Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk – na Zamku Królewskim w Warszawie zaprezentował carowi Aleksandrowi I, ówczesnemu królowi Polski, mechaniczną maszynę liczącą (potrafiącą dodawać, odejmować, mnożyć i dzielić; po udoskonaleniach, prowadzonych do 1817 r., umożliwiała także potęgowanie i pierwiastkowanie).

Ani wynalazca, ani jego maszyna, ani car nie wyglądali jak na wygenerowanym przez sztuczną inteligencję obrazie obok. Abraham Stern ubierał się w tradycyjny strój żydowski, na głowie zawsze miał krymkę, a pod pachą niezależnie od pory roku nosił stary czarny parasol. Z kolei Aleksander I, będąc w Warszawie w drodze powrotnej z Kongresu Wiedeńskiego w dniach 15-27 listopada 1815, wszędzie pokazywał się w mundurze generała jazdy polskiej z Orderem Orła Białego. Miał bokobrody i kędzierzawe jasne włosy, choć mocno przerzedzone nad czołem. W internecie dostępny jest obraz przedstawiający wynalazcę z jego maszyną oraz obraz pokazujący Aleksandra I na zamku (Cesarz i król Aleksander I Romanow w gabinecie króla na Zamku Królewskim w Warszawie).

24 listopada car przyjął na Zamku Królewskim przedstawicieli Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk, w tym m.in. Stanisława Staszica, i wskutek ich prośby pozwolił przedstawić sobie Abrahama Sterna, który zaprezentował mu swoją maszynę.

– Kolego, jak tak można…? – biadał szeptem ksiądz Stanisław, gdy zmierzali do wyjścia. – Katastrofa, prawdziwa katastrofa!
– Dlaczego katastrofa? – zapytał zdziwiony Abraham – Przecież wynik pierwszego działania był prawidłowy, zresztą wszystkie pozostałe również.
– Kolego, co tam wyniki! – oburzył się ksiądz. – Nie mógł kolega poczekać, aż on skończy?
– Przecież miałem udowodnić, że moja maszyna liczy szybciej niż człowiek.
– Niż człowiek tak. Ale nie szybciej niż sam car Rosji.

Tak mogła wyglądać rozmowa Staszica ze Sternem (fragment pochodzi z mojej powieści „Komputer Sterna„), gdy wyszli ze spotkania z carem, który jako pasjonat matematyki był ponoć bardzo niezadowolony, że maszyna dokonała obliczeń szybciej, niż on zdołał to zrobić, licząc na papierze. Ostatecznie Aleksander I obdarował Sterna sumą 1200 rubli.

Ani Abraham Stern, w pewnym sensie prekursor cybernetyki, ani jego zięć Chaim Zelig Słonimski, który maszynę próbował udoskonalić, nie stali się dzięki niej sławni i bogaci. Ich praca prawdopodobnie nie poszła jednak na marne. Są domysły, że z dokumentacją maszyny Sterna zapoznał się Willgodt Odhner. Ten pracujący w Petersburgu Szwed wynalazł prototyp arytmometru ręcznego, poruszanego korbką. Zwolennicy hipotezy, że Odhner znał budowę maszyny Sterna, wskazują na wiele podobieństw konstrukcyjnych jego arytmometru i urządzenia Sterna, także drugorzędnych. Produkcja arytmometrów, trwająca praktycznie aż do lat siedemdziesiątych XX wieku, okazała się wielkim sukcesem komercyjnym. Być może więc Abraham Stern siał, a Willgodt Odhoner zbierał. 😉

A co się stało ze zbudowanymi przez Abrahama Sterna maszynami? Żadne z co najmniej 4 urządzeń nie przetrwało do naszych czasów. Jednak niewykluczone, że jakieś, w zapomnianym magazynie czy na strychu, poniewiera się między rupieciami. Na taką możliwość wskazuje list znajdujący się w dokumentach Muzeum Techniczno-Przemysłowego w Krakowie.

Prof. Samuel Dickstein, znany matematyk, prosi w nim Muzeum o informację, co stało się z maszyną Sterna, ponoć tam przekazaną, i prosi o jej fotografię. „Odpisując na list, dyrektor Muzeum nie zakwestionował, że maszyna została mu przekazana. Potem nadeszła prośba Dicksteina o przekazanie tej maszyny do Warszawy” – opowiada dr Wyka. Gdziekolwiek jednak owa maszyna wtedy trafiła, ślad po niej w polskich zbiorach zaginął. Wojna, przenoszenie zbiorów itd. zrobiły swoje. (Źródło: https://www.focus.pl/artykul/co-stalo-sie-z-maszyna-sterna?page=2)

Skoro maszyna Sterna może gdzieś być, to dlaczego nie wykorzystać tego literacko? Tak uczyniłem w mojej powieść przygodowej dla młodzieży „Komputer Sterna”, której głównym motywem są Stern i jego dzieło. Jest to bodaj jedyny, choć mogę się mylić, jak dotąd przypadek powieściowego przetworzenia historii genialnego, choć ciągle nieco zapomnianego wynalazcy. Choćby dlatego, mimo że powodów jest więcej (wątek muzyczny, przygoda, historia sensacyjno-kryminalna, 4. miejsce w konkursie na Samochodzikową Książkę 2022 roku), warto, jak sądzę, po to moje skromne dziełko sięgnąć.

Książkę można kupić np. w: Tania Książka, Bonito.pl, Empik, Ceneo, Allegro.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *