Bóg nie jest prawnikiem

Ks. Tomas Halik w swojej książce „Cierpliwość wobec Boga” (s. 128-130) zauważa, że nad pewnym kierunkiem greckiej patrystyki, platonizmem i neoplatonizmem inspirowanym przez filozofię chrześcijańską i mistykę filozoficzną zatriumfował rzymski duch prawa i moralności. Jako ten, który teologiczne ostrogi zdobywał w wyniku studiowania dzieł Wacława Hryniewicza, podpisuję się pod tym stwierdzeniem dwiema rękami. W wyniku tej swoistej rejudaizacji chrześcijaństwa nastąpił pewien powrót do religii jako systemu prawnego (takim systemem są w zasadzie judaizm i islam). Jezus, a jeszcze bardziej Paweł, relację „powinien dać – dał” próbował zastąpić dialektyką łaski i wiary, zastąpić religię norm religią miłości. W serii starotestamentowych przymierzy Bóg zobowiązał Izrael i samego siebie, w wyniku czego relacja religijna ma logikę i przejrzystość jak każdy porządek prawny. Nowe przymierze zawarte przez Jezusa nie jest już oparte na prawie, lecz na miłości. Halik trafnie wskazuje, że niestety, wielu ludziom zbyt szeroko otwarte drzwi wolności wydały się ryzykownym rozwiązaniem i woleli je przymknąć myśleniem prawniczym.

Pisałem już o tym, że Bóg i człowiek świat widzą w zupełnie różny sposób i dlatego człowiek Boga nie rozumie. Ujęcie relacji z Bogiem w system prawny powoduje, że Bóg staje się zrozumiały. Wiadomo bowiem, czego można się po nim spodziewać, co się stanie w określonej sytuacji. Jeśli wydarza się nieszczęście, to jest to kara za nieprzestrzeganie prawa. Przykazanie „nie zabijaj” jest jasne i proste, a jeśli w jakiejś sytuacji takie proste nie jest, można je doprecyzować kolejnymi przepisami. Przykazanie „miłujcie się wzajemnie, jak ja was umiłowałem” takie proste już nie jest. Nic więc dziwnego, że wielu chrześcijanom przyjęcie reguł rzymskiego prawa wydawało się atrakcyjne, bo pozwalało oswoić Boga, jakoś go zrozumieć.

Ciekawe, że również wielu współczesnych ateistów chrześcijaństwo widzi jako system prawny oparty na dekalogu i wyprowadzonych z niego prawach. Albo więc rejudaizacja prawna chrześcijaństwa była tak skuteczna, że to, że jest ono oparte na relacji miłości, zupełnie się zatarło, albo i samym ateistom łatwiej jest cokolwiek pojąć z chrześcijaństwa, gdy zinterpretują je jako system prawny, a więc dokonają jego rejudaizacji na własny użytek. Mimo bowiem całego zagmatwania współczesnego prawa i tak jest ono czymś, czego logikę dość łatwo można odkryć. Augustyńska zasada „kochaj i rób, co chcesz” jako norma prawna raczej się nie sprawdza. Stąd rejudaizacja prawna chrześcijaństwa jest tak atrakcyjna dla ateistów, których duża część o chrześcijaństwie i Bogu nie ma wielkiego pojęcia.

Pytanie jednak, dlaczego Bóg najpierw objawia się za pomocą prawa, a potem niejako  zmienia zdanie i chce swoją relację z człowiekiem oprzeć na miłości, niejako znosi prawo. Oczywiście w grę wchodzi tutaj dojrzałość człowieka. W okresie wędrówki Izraela do ziemi obiecanej wielką rewolucją było wprowadzenie zasady „oko za oko, ząb za ząb” w miejsce zasady pomsty o wiele przewyższającej doznaną krzywdę. Dopiero takie ograniczenie mogło przygotować grunt pod przykazanie miłości. Bóg objawiał więc ludziom siebie też w taki sposób, w jaki byli w stanie Go pojąć. A najlepiej pozwalał na to język prawa. Oczywiście doskonalszy był język filozofii, tyle że w filozofii greckiej Bóg nie wchodził w relację z człowiekiem, tak jak w judaizmie. Prawo pozwalało więc jakoś uzgodnić sposób widzenia świata przez Boga i człowieka, oswoić Boga.

Czy na początku naszej ery człowiek był już bardziej przygotowany na przyjęcie logiki miłości? Z pewnością nie, skoro Wcielenie doprowadziło do śmierci Jezusa na krzyżu. Być może jest jednak tak, że przełamanie niezrozumienia dróg Bożych, które było jedną z przyczyn Wcielenia, wymagało porzucenia prawa, bo z jednej strony pozwala ono pojąć nieco z istoty Boga, z drugiej jednak strony również mocno to pojmowanie ogranicza. Redukuje bogactwo świata miłości Boga do człowieka do przepisów prawnych.

Pojęcie Boga nie jest sprawą prostą. Nie pomoże w tym jednak traktowanie go jak prawnika formułującego doskonałe prawa. On sam uznaje bowiem tylko jedno prawo: miłość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *