Archiwa tagu: słowo

Ekologia słowa

Uprawianie ekologii słowa to dzisiaj szczególne zadanie ludzi wierzących. Bez przywrócenia światu słowa niemożliwe będzie przywrócenie mu Boga.

Hans Georg Gadamer uważa, że logo_teologiajęzyk jest jedną z największych zagadek historii ludzkości. Kiedy bowiem się pojawił? Kto pierwszy wypowiedział zdanie? Język jest wynalazkiem Boga. Można dodać, że szczególnym i cennym wynalazkiem.

Oto okazuje się bowiem, że struktury danego języka powodują, że nadaje się on do wyrażenia czegoś w sposób szczególny, że coś dzięki niemu staje się możliwe. Gadamer wskazuje, że język grecki ofiarowuje spekulatywne i filozoficzne możliwości szczególnego rodzaju. Jedna z najbardziej użytecznych właściwości języka greckiego, mianowicie stosowanie rodzaju nijakiego – neutrum, pozwala to, co jest intencjonalnym przedmiotem myśli, przedstawić jako podmiot. Neutrum wskazuje na to, co nie znajduje się ani tu, ani tam, a przecież jest wspólne wszystkim rzeczom. W greckiej poezji neutrum oznacza coś wszechobecnego, jakąś atmosferyczną obecność. Nie chodzi tu o cechę konkretnego bycia, lecz o cechę całej przestrzeni, bytu, w którym jawi się każde bycie. Druga właściwość jest to występowanie łącznika (-), stosowanie słowa „być” dla połączenia podmiotu z orzeczeniem, co tworzy strukturę zdaniową. (Hans Georg Gadamer, Początek filozofii, s. 22) Nie będzie więc nieuprawniony wniosek, że dzięki językowi greckiemu możliwe były narodziny filozofii.

Zasadne wydaje się również przekonanie, że dzięki językowi hebrajskiemu możliwe było powstanie judeochrześcijańskiego rozumienia Boga. To, że w hebrajskim najważniejszy jest czasownik, a prawie wszystkie rzeczowniki pochodzą od czasowników, zapewne miało znaczenie dla tego, jak Izraelici pojmowali Boga. Dla nich był to Bóg objawiający się w historii i czynach, nie zaś abstrakcyjny Absolut. To Bóg żywy, działający, przejawiający się w czynach.

Język jest więc jednym z największych bogactw człowieka, bo jak mówi Abraham J.  Heschel, nigdzie indziej moc ducha nie objawia się tak  otwarcie, bezpośrednio i jawnie, i nigdzie indziej nie jest ona obecna w sposób tak bardzo dotykalny jak w słowach. Język powinien być więc przedmiotem naszej szczególnej dbałości i refleksji. A jednak jest zupełnie inaczej. Kto z nas nie jest skłonny przyznać racji A.J. Heschlowi?

Cóż większość z nas wie o istocie słów? Oddzielone od gleby duszy, nasze słowa nie wzrastają w nas jako owoce wglądu, ale znajduje się je jako zwiędłe frazesy, jakieś odpady na podwórku inteligencji. Dla człowieka naszej epoki nic nie jest tak swojskie i nic tak banalne jak słowa. Są najtańsze, najbardziej nadużywane i najmniej poważane ze wszystkiego. Często bywają przedmiotem zbezczeszczenia. Wszyscy w nich  żyjemy, w nich czujemy i w nich myślimy, ale skoro nie wspieramy ich godności i  niezależności, nie szanujemy ich mocy i znaczenia, stają się zbłąkaną i ulotną odrobiną prochu. Słowa przestały zobowiązywać. Nasza wrażliwość na ich moc nieustannie maleje. A gorzki jest los tych, którzy zupełnie zatracili wyczucie wagi słów, bo słowa nadużyte mszczą się na tym, kto się nadużycia dopuścił. (Człowiek szukający Boga)

Tę gorzką refleksję żydowski myśliciel zapisał kilkadziesiąt lat temu. Co napisałby dzisiaj, gdy słowa stały się nic nie znaczącym szumem? Rzeczywiście gorzki jest nasz los, bo jak takimi słowami mówić do Boga i o Bogu? Może ateizm i niewiara mają swoje źródło w tym, że nie czujemy wagi słów, nie potrafimy mówić o Bogu.

Strzeżenie słowa, uprawianie ekologii słowa to dzisiaj szczególne zadanie ludzi wierzących. Bez przywrócenia światu słowa niemożliwe będzie przywrócenie mu Boga. Droga do tego wiedzie przez osadzenie słów „glebie duszy”. To również szczególne zadanie teologii i teologów, jeśli chcą mówić o Bogu.

Nie było Słowa?

Czy jest możliwe, że na początku nie było Słowa? Że raczej Ten Logos był?

Prolog Ewangelii św. Jana (J 1, 1-18), a zwłaszcza jego pierwszy wiersz, jest zapewne jednym z lepiej znanych tekstów biblijnych. Tym bardziej, że nawet różne tłumaczenia mało się różnią między sobą. Przytoczmy go w tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia (wyd. V).

(1) Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
(2) Ono było na początku u Boga.
(3) Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
[z tego], co się stało.
(4) W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
(5) a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
(6) Pojawił się człowiek posłany przez Boga –
Jan mu było na imię.
(7) Przyszedł on na świadectwo,
aby zaświadczyć o światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
(8) Nie był on światłością,
lecz [został posłany],
aby zaświadczyć o światłości.
(9) Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
(10) Na świecie było [Słowo],
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
(11) Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
(12) Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego –
(13) którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
(14) A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.

(15) Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. (16) Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. (17) Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. (18) Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył.

Jest to tekst tak utrwalony, że trudno właściwie wyobrazić sobie, że słowa te mogłyby brzmieć inaczej. Zresztą czy jest to w ogóle możliwe, skoro tłumacze niewątpliwie przykładają dużą wagę do tłumaczenia tego tekstu, tak istotnego dla wiary w Boga w Trójcy Jedynego?

Prof. Bogusław Górka w książce Reinterpretacja źródeł chrześcijaństwa przekonuje, że przekład tekstu powinien być dynamiczny, co oznacza, że powinien on wywoływać w czytelniku tłumaczenia te same odczucia, które wywoływał w czytelniku tekstu oryginalnego. Nie oznacza to, że przekład powinien być dosłowny, bo dosłowność nie gwarantuje osiągnięcia efektu, o który chodzi. Są wręcz słowa, które są nieprzekładalne ze względu na to, że nie mają jednoznacznego odpowiednika w języku, na który tekst jest tłumaczony. Nie oznacza to jednak, że w tekście nie powinno być również słów dla czytelnika niezrozumiałych, niejasnych. Jeśli były one w tekście oryginalnym, to powinny pozostać również w przekładzie. B. Górka uważa, że dotychczasowe przekłady prologu nie były prawidłowe i to już od czasów Wulgaty (przekład Biblii na łacinę dokonany przez św. Hieronima, w znacznej mierze sprowadzał się on do weryfikacji wcześniejszych przekładów). Proponuje własny przekład:

(1) Podstawą (arche) jest, że Ten Logos był i Ten Logos był u Boga Ojca, i Ten Logos był Bogiem.

(2) Podstawą (arche) jest, że On był u Boga Ojca. (3) Wszystko przez Niego stało się i bez Niego nic się nie stało. Co stało się (4) w Nim, było owym Życiem i to Życie było określoną Światłością dla pewnych Ludzi (ton anthropon), (5) a ta Światłość w pewnej ciemności (en te skotia) zjawia się i owa ciemność jej nie opanowała.

(6) Stał się Człowiek (anthropos) i został posłany przez Boga; Jan mu na imię. (7) On przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o owej Światłości, aby wszyscy uwierzyli przez niego. (8) On nie był ową Światłością, lecz przyszedł, aby zaświadczyć o tej Światłości.

(9) Była owa Światłość ta Prawdziwa, która oświetla każdego Człowieka (anthropos) wchodzącego w pewien kosmos. (10) W tym kosmosie był/a i ów kosmos stał się przez Niego/Nią, i ów kosmos nie poznał Jego.

(11) Przyszedł do swoich i swoi nie przyjęli Go, (12) zaś tym, którzy przyjęli Go, dał władzę (moc) stania się dziećmi Boga – tym wierzącym w imię Jego, (13) Który ani z krwie, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga został zrodzony; (14) i Ten Logos, stał się Ciałem, i „rozbił namiot” wśród nas, i patrzyliśmy na ową Chwałę Jego, Chwałę jako Jedynaka (monogenes) od Ojca, pełnego łaski i prawdy.

(11) Jan świadczy o Nim i dotąd słychać głos jego: On był, o Którym powiedziałem: „Który za mną nadchodzi, przede mną stał się, ponieważ pierwszym był ode mnie”, (16) bo z tej pleromy Jego my wszyscy przyjęliśmy, i łaskę za łaską, (17) albowiem Tora została dana przez Mojżesza, ta Łaska i ta Prawda stała się przez Jezusa Mesjasza.

(18) Boga [natury Boga] nikt nigdy nie widział, Jedynak (monogenes) Bóg, będący w łonie Boga Ojca, Ten objawił.

Uważa, że przekład ten, będący przekładem dynamicznym, pokazuje, że prolog był tekstem inicjacyjnym, czyli miał pokazać wprowadzonym w chrześcijaństwo istotę ich wiary, a u niewprowadzonych – wzbudzić zainteresowanie. To oznacza także, że nie mają szans na powodzenie przekłady dokonywane przez osoby będące poza wspólnotą wiary (z tym bez wątpienia należy się zgodzić).

Pytanie, jakie wnioski teologiczne czy inne mogłoby wynikać z takiego tłumaczenia, na razie pozostawiam. Jako niespecjaliście trudno mi też oceniać, czy przekład jest prawidłowy (zakładam, że jest). Chciałbym raczej postawić pytanie, czy wobec faktu, że przyjęte usankcjonowane tradycją tłumaczenie „siedzi” w głowach czytelników/słuchaczy, jakiekolwiek inne tłumaczenie, choćby najbardziej słuszne, ma szansę oddziaływania. Ha, w iluż to bowiem tekstach, kazaniach można znaleźć frazę „Na początku było Słowo” i ile interpretacji, co ona oznacza. Czy jesteśmy więc w stanie przyjąć, że na początku nie było Słowa? Że raczej Ten Logos był?