Modlitwa

J. Prusak przytacza anegdotę o Albercie Einsteinie. Kiedy doktorant na Uniwersytecie Princeton zapytał go: „Czy jest na świecie coś, co jeszcze nie zostało zbadane?”, ten odpowiedział: „Modlitwa. Ktoś powinien odkryć, czym jest modlitwa”. Może chodziło Einsteinowi o naukowe zbadanie fenomenu modlitwy przez nauki empiryczne. Mógłby więc ktoś powiedzieć, że przecież teologia już modlitwę zbadała, że robi to od ładnych kilku wieków. A jednak np. w teologii dogmatycznej nie ma do zajmowania się modlitwą wielkiego zapału.

Bo niby znamy klasyczną i wpajaną nam od dziciństwa definicję modlitwy: jest to rozmowa z Bogiem. Intuicyjnie pewnie nawet chętnie byśmy się z nią zgodzili. Jeśli jednak bliżej jej się przyjrzymy, to pojawiają się problemy. Bo przecież Bóg nam bezpośrednio nie odpowiada. Jakże więc modlitwa może być rozmową? Pisałem (książka „Zrozumieć wiarę”), że defincję Klemensa można rozumieć tak, że modlitwa to przestawanie, obcowanie z Bogiem. I może takie jej ujęcie najwięcej wyjaśnia?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *