Archiwa tagu: diabeł

Franciszek i diabeł

Franciszek wie, że w nie ma sensu budowanie zamków na piasku, zwłaszcza przesianym przez ojca kłamstwa.

Dziwna sprawa, ale chyba jak na razie nikt nie zwrócił uwagi na to – może dlatego, że bardziej zajmująca jest przeszłość papieża z okresu junty czy jego faktyczna lub rzekoma odmowa włożenia pelerynki –  że w obydwóch dotychczasowych swoich wystąpieniach wspomniał o diable. Najpierw, 14 marca 2013 r., w pierwszej papieskiej, poniekąd programowej, homilii w kontekście tego, że bez wyznawania Jezusa Chrystusa Kościół staje się pozarządową organizacją pomocową, powiedział: „Kiedy nie wyznaje się Jezusa Chrystusa, przypominają mi się słowa Léona Bloy: „Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła”. Kiedy nie wyznajemy Jezusa Chrystusa, to wyznajmy doczesność diabła, doczesność szatana”. Dzień potem, 15 marca 2013 r., w przemówieniu do kardynałów powiedział: „Drodzy bracia, nigdy nie ulegajmy pesymizmowi i temu zgorzknieniu, jakie każdego dnia proponuje nam diabeł. Nie ulegajmy pesymizmowi i zniechęceniu: mamy mocną pewność, że Duch Święty daje Kościołowi, wraz ze swym potężnym tchnieniem, odwagę by wytrwać, a także poszukiwać nowych metod ewangelizacji, aby nieść Ewangelię aż po krańce ziemi (por. Dz 1, 8)”.

Czyżby papież Franciszek miał jakieś szczególne upodobanie do mówienia o diable? Warto zwrócić uwagę na to, na czym jego zdaniem polega to działanie szatańskie. Wygląda na to, że chodzi tu w głównej mierze o działanie przeciw Kościołowi, o zachęcenie go do rezygnacji z wyznawania Jezusa Chrystusa, zwątpienia w działanie Ducha Świętego. O wsączanie pesymizmu, że w dzisiejszym świecie taka wiara nie ma sensu, że trzeba raczej skupić się na doczesności, na świadczeniu pomocy na wzór organizacji pozarządowych i dać sobie spokój z głoszeniem Ewangelii. Zarażenie się tym pesymizmem sprawia, że zamiast Chrystusa wyznaje się doczesność, na dodatek nie doczesność przepełnioną Bogiem, ale uformowaną przez szatana. Ubóstwienie tej doczesności prowadzi do modlitwy do jej twórcy, nie zaś do Boga.

Po papieżu, który widział w swoim kraju piekło na ziemi, zło w czystej postaci, można by się spodziewać, że zwróci uwagę właśnie na ten aspekt diabelskości. A jednak wskazuje na działanie dużo bardziej subtelne, wymierzone w samo sedno wiary chrześcijańskiej i podważające samą jej istotę. To jego zdaniem jest dzisiaj najważniejsze zagrożenie, bez usunięcia którego nie za bardzo ma sens jakakolwiek działalność dobroczynna. Mówiąc więc o diable, mówi w istocie o wierze w Jezusa Chrystusa.

Nic więc dziwnego, że papież, po którym wszyscy spodziewają się, że będzie papieżem ubogich, właściwie jak dotychczas w oficjalnych wystąpieniach nie mówił na ten temat (co nie znaczy, że nie zwraca na to uwagi, bo zachęca swoich rodaków, do tego, by nie przyjeżdżali do Rzymu, a pieniądze przeznaczyli na pomoc ubogim). To papież, który wie, że w przypadku Kościoła nie ma sensu budowanie zamków na piasku, zwłaszcza gdy jest to piasek przesiany przez ojca kłamstwa.

Łk 4, 1-13 – Bóg to nie On

Istota szatańskiego kuszenia to próba wejścia diabła w relację człowieka z Bogiem, przecięcia jej, przestawienia na relację Ja-On. Jezus tej pokusie się oparł, ale jak wskazuje Łukasz, szatan nie zrezygnował ze swoich zamiarów: odstąpił od Niego do czasu.

(1) Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni (2) czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. (3) Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem. (4) Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek. (5) Wówczas powiódł Go [diabeł] w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata (6) i rzekł do Niego diabeł: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. (7) Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. (8) Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. (9) Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. (10) Jest bowiem napisane: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, (11) i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. (12) Lecz Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. (13) Gdy diabeł dopełnił całego kuszenia, odstąpił od Niego do czasu.

Opis Łukasza zdaje się nie pozostawiać wątpliwości co do tego, że właśnie na pustyni Jezus miał do czynienia z rozumianym osobowo (w sensie postaci, a nie jakiegoś nieokreślonego zła) diabłem. W tekście ewangelii stosowane jest bowiem słowo diabolos, oznaczające przeciwnika, oskarżyciela, oszczercę, używane zamiast hebrajskiego słowa śatan, wskazującego kusiciela pierwszych ludzi czy Hioba.

Po co jednak Jezus miałby być kuszony? Przecież trudno sobie wyobrazić, że jako Bóg-Człowiek mógłby ulec diabelskiej pokusie. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że „nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu” (Hbr 4,15). Zatem Jezus po to jest kuszony jako człowiek, by poznać, czym jest człowieczeństwo, by być Bogiem bliskim nam wszystkim. Najchętniej używany przez Niego na określenie samego siebie tytuł „Syn Człowieczy” to po hebrajsku ben-’ādām i przypomina on, że każdy człowiek jest synem Adama, potomkiem pierwszego człowieka. Trudno więc wyobrazić sobie potomka Adama, któremu obce byłyby doświadczenie pokusy i konieczność walki duchowej.

Dlaczego jednak kuszenie odbywa się na pustyni? Ważna jest symbolika liczby czterdzieści i pustyni. Czterdzieści to symbol odpowiednio długiego czasu, dojrzałości i cierpliwości człowieka, gotowości nasłuchiwania. Trzy cytaty z Księgi Powtórzonego Prawa, do których Jezus się odwołuje, gdy odpowiada diabłu (por. Pwt 6,13; 6,16; 8,3), to głos ludu Izraela pod koniec wędrówki przez pustynię, gdy Izraelici doświadczali dużych pokus. Oni im ulegli, Jezus – nie. Ale istotne jest również to, że według rabinów hebrajskie słowo midbār oznaczające pustynię jest złożeniem dwóch słów: przyimka min/mi oznaczającego między innymi kierunek pochodzenia, a więc „od”, „z”, oraz słowa dābār, które jako rzeczownik znaczy „słowo”, a jako czasownik – „mówić”, „rozmawiać”. Tak więc po hebrajsku „pustynia” to miejsce z-którego-przemawia-Bóg (więcej: Kuszenie Jezusa na pustyni). Może zatem tę zbitkę należy rozumieć tak, że jest to miejsce, w którym rozmawia, spotyka się z Bogiem, co zwłaszcza w przypadku Jezusa miałoby głęboki sens. Tak więc na pustyni Jezus jest sam na sam ze swoim Ojcem, rozmawia z Nim w modlitwie.

Na czym w gruncie rzeczy polega istota szatańskiego kuszenia? Jest w tym kuszeniu podobieństwo do rozmowy węża z Ewą w rajskim ogrodzie (Rdz 3, 1-7). Relację Ja-Ty, w której pierwsi rodzice bezpośrednio spotykali się i rozmawiali z Bogiem, przestawia na relację Ja-On, czyli rozmowę o Bogu jako o Nim („Czy rzeczywiście Bóg powiedział”…). Istota szatańskiego kuszenia to próba wejścia diabła w relację człowieka z Bogiem, przecięcia jej, przestawienia na relację Ja-On. Czymże innym jak nie próbą wciągnięcia Jezusa w rozmowę o Bogu jako o Nim jest mówienie o Bogu w taki sposób, że Jezus musiałby sobie zadać pytanie, czy rzeczywiście Bóg ma rację, gdy mówi, że nie samym chlebem człowiek żyje, że nie należy wystawiać Go na próbę i że Jemu samemu należy służyć? Jezus tej pokusie się oparł, ale jak wskazuje Łukasz, szatan nie zrezygnował ze swoich zamiarów: odstąpił od Niego do czasu.