Pentekostalizm opierający się na twardym irracjonalizmie trudno traktować jako coś dla wiary korzystnego albo dla niej niegroźnego. Nawet jeśli w krótkiej perspektywie może on przynieść korzyści, w długiej może prowadzić nawet do obumarcia życia duchowego i faktycznej sekularyzacji. Czytaj dalej
Archiwum kategorii: Kościół
Kościół ignorantów?
Niniejszy tekst, chociaż związku z rekolekcjami przeprowadzonymi przez o. Johna Bashoborę na Stadionie Narodowym trudno mu odmówić, nie ma na celu krytyki poczynań kapłana z Ugandy ani żadnego z jemu podobnych ewangelizatorów, duchownych czy świeckich. Chcę raczej wstępnie przyjrzeć się pewnemu ogólnemu zjawisku mającemu miejsce w religijności XXI w. i pokusić się o jego wstępną ocenę, co oznacza, że ocena ta nie rości sobie pretensji do zupełności i ostateczności. Czytaj dalej
Tylko niesłuchany nauczyciel moralności?
Jak to się stało, że Kościół, jeszcze w połowie ubiegłego wieku będący autorytetem moralnym, stracił swoją pozycję, zwłaszcza w Europie? I czy jest jeszcze możliwe odzyskanie tej pozycji? A może trzeba zapytać inaczej: czy jej odzyskanie powinno być celem Kościoła? Czy ta pozycja jest dla Kościoła pożądana? Czytaj dalej
Wikary na papieża?
W nowej sytuacji, którą dał jako szansę Kościołowi Benedykt XVI, należałoby w nowy sposób zastanawiać się, kto najlepiej nadaje się na kolejnego papieża
Giełda papabile trwa na dobre. Wymienia się kardynała takiego czy innego. Dziwna sprawa, ale chyba nikt poważnie nie bierze pod uwagę możliwości, że mógłby to być ktoś spoza grona kardynalskiego: jakiś arcybiskup, biskup czy… nawet zwykły ksiądz. A tymczasem konstytucja apostolska Universi Dominici Gregis mówi: „Mając natomiast przed oczami jedynie chwałę Boga i dobro Kościoła, po wezwaniu pomocy Bożej niech oddadzą [kardynałowie elektorzy] swój głos na tego, kogo także poza Kolegium Kardynałów uznają za bardziej godnego od innych do owocnego i skutecznego zarządzania Kościołem powszechnym” (nr 83) oraz „Jeśli natomiast elekt nie posiada sakry biskupiej, winien zaraz otrzymać święcenia biskupie” (nr 88) [kardynałowie elektorzy ją mają]. Jest więc, przynajmniej teoretycznie, możliwe, że papieżem zostanie wikary z jakiejś parafii albo zakonnik (był nim Celestyn V). Wystarczy, by 2/3 kardynałów na konklawe uznało, że to właśnie ktoś taki najlepiej nadaje się na papieża. Fakt, w najnowszej historii Kościoła to się nie zdarzało, ale rezygnacja papieża z urzędu też ostatni raz zdarzyła się 700 lat temu.
Przymierzanie do szat papieskich tylko któregoś ze 117 kardynałów elektorów traktowałbym więc jako pewne nie do końca uprawnione zawężenie. Lista papabile może być bowiem rozszerzona o wiele innych nazwisk. I właściwie dobrze by było, gdyby tak się stało (choć pewnie nie stanie się to przy okazji tego konklawe), możliwość wyboru papieża spoza grona kardynałów należy bowiem traktować jako pewną szansę.
Benedykt XVI swoją rezygnacją z urzędu (kto wie, czy i tego aspektu nie miał na względzie) dał kardynałom, ale przecież i wszystkim katolikom na świecie, szansę na dokładne przemyślenie, kto ich zdaniem najbardziej nadaje się na papieża. Dobrowolne opróżnienie tronu papieskiego nie jest takim zaskoczeniem jak śmierć papieża, jest więc dużo spokojnego w miarę czasu na przygotowanie się do konklawe, na wybór naprawdę najlepszego kandydata. Niewykluczone, że ktoś spoza kardynalskiego grona mógłby wnieść nowego ducha nie tylko do Kościoła, ale i do Watykanu, mógłby spowodować ożywienie działań Kościoła, jakiego nie jest w stanie spowodować żaden kardynał. I myślę, że nie będzie niczym niewłaściwym (nawet jeśli weźmie się pod uwagę to, że kardynałowie podejmują w pełni suwerenne decyzje i mają się kierować wyłącznie swoim rozumem i sumieniem) pewne wskazanie kardynałom innych kandydatów niż oni sami. Uczynienie tego w sposób odpowiedzialny i przy kierowaniu się dobrem Kościoła mogłoby im pomóc w wyborze.
W nowej sytuacji, którą dał Kościołowi Benedykt XVI, należałoby w nowy sposób zastanawiać się, kto najlepiej nadaje się na kolejnego papieża. I myślę, że sporą rolę do odegrania mają w tym wszyscy katolicy.
Trzej królowie ewangelizatorzy
Gdy koleżanka powiedziała mi, że córka naszych wspólnych znajomych gra w szkolnych jasełkach, zrobiłem wielkie oczy. Bo niby nic dziwnego w tym, że dzieci występują w jasełkach. Ale żeby dziecko świadomych ateistów, które nawet nie jest ochrzczone i którego rodzice nie oczekiwali, jak to się ponoć zdarza, że przystąpi ono do pierwszej komunii? Na dodatek był to występ w kościele, a przy tym nikt tej dziewczynki nie ciągnął do przedstawienia na sznurku. Czy więc nie jest to jakiś brak konsekwencji w postępowaniu rodziców ateistów, którzy pozwalają dziecku na udział w czymś, w czego prawdziwość nie wierzą? Oczywiście nie trzeba być wierzącym, żeby zagrać w sztuce czy filmie księdza, mimo to jakaś wątpliwość pozostaje. Czytaj dalej
„Wiosna” Kościoła?
Paweł Kozacki OP w artykule opublikowanym w Deonie uznał rok 2011 za rok zmarnowanych szans. Jedną z takich niewykorzystanych szans jest program duszpasterski na rok 2011/2012 „Kościół naszym domem”. Dlaczego to szansa zmarnowana? Ojciec Kozacki stwierdza: „Rzeczywiście jest to niezły program, ale obawiam się, że pozostanie papierem pięknych idei, który zainspiruje tylko niewielu duszpasterzy, tylko nielicznych świeckich”. Jego zdaniem nie zainspiruje dlatego, że trudno znaleźć go w księgarni czy internecie. Nie do końca zgadzam się z o. Kozackim, że to stracona szansa. Moim zdaniem taki program nie jest bowiem żadną szansą. Czytaj dalej
