Przyzwyczajeni jesteśmy do rekolekcji, w czasie których najważniejsza jest spowiedź, a msza tym się różni od zwykłej, że kazanie jest o wiele dłuższe niż zwykle, no i ma nas poruszyć, wstrząsnąć nami. Niektórzy nawet lubią, jeśli rekolekcjonista na nich „pokrzyczy”, wyraźnie, bez bawienia się w zawiłe analizy, powie, co i jak trzeba zrobić, żeby było dobrze. Nie jestem znawcą rekolekcji, nie szukałem rekolekcji w wykonaniu rekolekcyjnych celebrytów, nie bywałem na nich. Bardziej więc pytam, niż twierdzę. Czytaj dalej
Archiwum kategorii: Teologia na 1000
Nieomylny papież?
Kilka dni temu pojawiła się informacja, że Hans Küng, szwajcarski teolog, zwrócił się do Franciszka z apelem o ponowne przemyślenie dogmatu o papieskiej nieomylności. Teolog ten znany jest raczej fachowcom, bo w 1979 r. Kongregacja Nauki Wiary uznała, że część jego poglądów nie zgadza się z wiarą katolicką (m.in. na temat nieomylności papieża). Kolejnym krokiem była decyzja Jana Pawła II, że nie może on być uznawany za katolickiego teologa ani oficjalnie nauczać teologii z mandatu Kościoła. W mediach podano, że ani Benedykt XVI, ani Franciszek nie cofnęli tej decyzji. Nie pojawiła się jednak informacja, że w 2005 r. Benedykt XVI przyjął Künga na czterogodzinnej audiencji. Czytaj dalej
Oblicze Boga
Ermes Ronchi podczas rekolekcji wielkopostnych dla papieża powiedział: „Bóg nie umiera na skutek kontestacji, Bóg umiera z nudów w naszych kościołach. Przywróćmy Mu jasne oblicze, aby był Bogiem, którego można zakosztować, którym można się cieszyć, którego się pragnie”. Rozumiem, że Bóg umiera na skutek nudów w kościołach. Pomińmy taką oczywistość, że niezależnie od tego, czy liturgia i kazanie są „atrakcyjne”, czy nie, dokonuje się uobecnienie ofiary Chrystusa w Eucharystii. Rzeczywiście jednak to, jak przedstawiamy obraz Boga w kościele, jaki Jego obraz wyłania się z liturgii, ma znaczenie. Jeśli sam celebrans jest znudzony Bogiem i mówieniem o Nim, to trudno, żeby nie przenosiło się to na uczestników liturgii. Czytaj dalej
Imiesłów teologiczny
Ks. prof. Andrzej Draguła poczynił na FB taką uwagę: „Studenci nie potrafią pisać zdań prostych. Uwielbiają długie, skomplikowane, złożone, najchętniej z obfitością imiesłowów…”. No tak, imiesłowy, przekleństwo współczesnej polszczyzny, i to nawet nie tyle ze względu na konstrukcje typu „będąc młodą lekarką, wszedł do mnie pacjent”, bo te nie są bardzo częste, ile ze względu na wieloznaczności, które zazwyczaj wprowadzają imiesłowy. Czytaj dalej
Żeby się poprawiło
Dzisiaj 2 facebookowych znajomych wrzuciło posty dotyczące liturgii, a konkretnie kazań i homilii. Pierwszy pytał, czy w ciągu ostatniego roku ktoś w swoim kościele słyszał homilię czy kazanie „ekologiczne”, czyli zawierające odniesienia do encykliki „Laudato si'”, zainspirowane nią (z komentarzy wynikało, że raczej nikt nie słyszał albo bardzo niewielu słyszało). Drugi zauważył, że w jego kościele parafialnym kazania i homilie bardzo się poprawiły, tak bardzo, że wydaje się, jakby półgodzinne kazanie trwało 5 minut. Czytaj dalej
Gospodarz uczty
Hans U. von Balthasar w książce „Odpowiedź wiary” (s. 125n) pisze tak: Czytaj dalej
Czy wolno…
Bardzo lubię tytuły artykułów typu „czy chrześcijanin/katolik może”… i tu coś jest wstawione, np. tańczyć w piątek. Przypomina mi się wtedy anegdota opowiadana przez o. Jacka Salija o pewnym dominikaninie metafizyku, który na starość popadł w demencję. Zdarzyło się więc, że na centralnym placu miasta sikał sobie pod drzewem. Wtedy podszedł policjant i zwrócił mu uwagę: „No proszę ojca, nie można sikać na środku placu”. Wtedy w dominikaninie obudził się filozof: „No jak nie można, kiedy ja to właśnie robię? No chyba że nie wolno – wtedy to co innego”. Czytaj dalej
Przykazanie kościelne: rozmawiaj
Co Kościołowi potrzebne jest najbardziej? Oczywiście wspólnota, bo właśnie wspólnotę z rozbitego na różne ugrupowania, faryzeuszy, saduceuszy, zelotów, esseńczyków, Izraela starał się zbudować Jezus Chrystus. Jego uczniowie, pochodzący z różnych ugrupowań i warstw byli zaczątkiem tej wspólnoty. Wspólnota nie bierze się jednak z prostego zwołania. Jeśli nie ma w niej dialogu (Jezus nie mówił swoim uczniom: rozmawiajcie, ale przecież ewangelie to w dużej mierze dialog), wspólnota nie powstaje, są tylko wzajemnie się przekrzykujące stronnictwa. Czytaj dalej
Ani rusz bez filozofii
W piśmie „Filozofuj!” Lena Kuklińska w artykule „Dlaczego dzieci potrzebują filozofii?” streszcza tekst Steve’a Neumanna, który stara się udowodnić, jak korzystne może okazać się włączenie filozofii do wczesnych programów nauczania. Jego zdaniem może ona umożliwić naszej cywilizacji dalsze sprawne funkcjonowanie, gdyż może pomóc dzieciom być lepszymi obywatelami. Bez niej ludzie, co pokazuje kampania prezydencka w USA, nie są w stanie owocnie debatować na żaden temat. Filozof Matthew Lipman w latach 60. doprowadził do założenia P4C (Philosophy for Children) – ruchu wprowadzającego nowe metody nauczania oparte w dużej mierze na dialogu. Zadaniem nauczyciela było wprowadzić dzieci w świat zadawania pytań, monitorować jakość ich przemyśleń, ale co najważniejsze – uczyć krytycznego myślenia. Czytaj dalej
Teologia a nauka
Czasami, gdy czytam niektóre opinie o polskiej teologii, przychodzi smutna refleksja, że jako teologowie żyjemy w głębokim średniowieczu, w ogóle nie słyszeliśmy (a nawet gdyśmy słyszeli, to czym prędzej zatkaliśmy sobie uszy, żeby tego nie słyszeć) o teorii ewolucji, odkryciach naukowych, badaniach nad mózgiem, badaniach nad Biblią. Nie chcemy z teologii zrobić dziedziny pełnymi garściami czerpiącymi ze współczesnej nauki, nie chcemy teologii dostosować do najnowszej nauki i wykładamy jakieś średniowieczne teorie, które do nikogo nie przemawiają, a z rzeczywistością w ogóle nie mają nic wspólnego. Czytaj dalej
