Znane opowiadanie o zapowiedzi narodzin Izaaka (Rdz 18, 1–15) wskazuje na istotne aspekty wiary Abrahama, nazywanego ojcem wierzących (por. Rz 4, 11). Przybyli w gościnę do Abrahama trzej ludzie oświadczają, że za rok bardzo już leciwa Sara będzie miała syna. Abraham przyjmuje tę wiadomość, Sara zaś się śmieje. Dość radykalną nowość, chociaż właściwie jest to spełnienie danej przez Pana obietnicy, nie jest łatwo jej przyjąć. Istotne w tym opowiadaniu jest jednak to, że owa wizyta trzech wędrowców przez wielu chrześcijan odczytywana była i jest jako starotestamentowe objawienie Trójcy Świętej. Bodaj najbardziej znanym przejawem tego odczytania jest słynna ikona Andrieja Rublowa „Trójca Święta”. Mimo że taka interpretacja jest dzisiaj podawana w wątpliwość, naprowadza ona na bardzo ważne spostrzeżenie: być może objawienie tak dużej nowości w wierze musi wiązać się z obecnością, zaangażowaniem Trójcy Świętej. Omawianą perykopę biblijną można zatem traktować jako istotne wskazanie na to, że objawienie i przyjęcie nowości w wierze ma charakter trynitarny, jej objawienie nie dokonuje się bez udziału Trójcy, że również jej przyjęcie nie dokonuje się bez takiego udziału. Czytaj dalej
Konkurs na najlepszy tekst teologiczny 2012 r.
Czy w polskiej teologii jest jak w tym dowcipie o F. Smudzie: „Co w polskiej teologii? Bez zmian.”? We wpisie sprzed ostatniego meczu polskiej reprezentacji na Euro 2012 („Co w polskiej teologii?„) wyraziłem ostrożną nadzieję, że może tym razem osiągniemy sukces w futbolu. Symptomy tego były, chociażby taki, że mecz o wszystko to był mecz ostatni, a nie drugi jak w poprzednich turniejach. Dzisiaj wiemy już, że do sukcesów w piłce daleka droga, bo nie wyszliśmy, z grupy, która okazała się bardzo słaba. Wielu jednak przekonuje, że sytuacja nie jest beznadziejna, bo zręby drużyny są, jest na czym budować. Gdy się patrzy na chociażby dortmundzką trójkę, chce się przyznać rację tym, którzy tak mówią. Czy tak samo jest w teologii? Czy są tam teologiczni Lewandowscy i Błaszczykowscy, a za ich plecami czai się ktoś na miarę Cristiano Ronaldo? Czytaj dalej
Zbuntowana teologia?
Kongregacja Nauki Wiary ma poważny problem z Konferencją Przełożonych Zakonów Żeńskich w Stanach Zjednoczonych (LCWR) i amerykańskimi teologami. W przypadku sióstr chodzi o błędy doktrynalne LCWR, nieposłuszeństwo wobec biskupów oraz uleganie zsekularyzowanej kulturze współczesnej, radykalny feminizm, który może prowadzić do podważenia objawionego charakteru doktryn o Trójcy Świętej, boskości Chrystusa i natchnienia Pisma Świętego, milczenie o tak ważnych kwestiach jak prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz niepromowanie nauczania Kościoła o ludzkiej seksualności, szczególnie o homoseksualizmie. Takie mniej więcej zarzuty KNW postawiła 18 kwietnia w doktrynalnej ocenie działań LCWR. Siostry odpowiedziały 1 czerwca po trzydniowych obradach. Stwierdziły, że watykańska krytyka ich działalności „opiera się na bezpodstawnych oskarżeniach i jest wynikiem wadliwego procesu, któremu brak przejrzystości” (za: „Tygodnik Powszechny”). Z kolei 8 czerwca Katolickie Towarzystwo Teologiczne Ameryki stanęło w obronie s. Margaret Farley, upomnianej 4 czerwca przez KNW za wypaczenia teologiczne zawarte w książce Sprawiedliwa miłość. Zarys chrześcijańskiej etyki seksualnej (chodzi o głoszenie poglądów sprzecznych z nauczaniem Kościoła w sprawach etyki seksualnej, głównie masturbacji, homoseksualizmu, nierozerwalności małżeństwa). Prezydent KTTA, John Thiel, stwierdził, że „notyfikacja [KNW] zdaje się postrzegać rolę prawdziwych katolickich teologów jako tych, którzy mają po prostu powtarzać to, czego uczy Magisterium” (za: Deon.pl). Napięcie w relacjach między amerykańskimi siostrami i teologami a Watykanem narasta i nic nie wskazuje na to, by szybko miało się to zmienić. Obie strony wykazują jednak gotowość do rozmów. Kardynał William Levada, prefekt KNW, uważa, że powstały rozdźwięk może zostać usunięty, choć z drugiej strony stwierdza, że czteroletnie rozmowy z LCWR przypominają dialog z głuchym, gdyż przedstawicielki LCRW podejmują decyzje wskazujące na to, iż nie biorą one sobie do serca uwag KNW. Z kolei siostry wybierają się do Watykanu, by rozmawiać o fałszywej prezentacji LCRW w kwietniowym dokumencie KNW. Czytaj dalej
Co w polskiej teologii?
Niełatwo być prorokiem, zwłaszcza we własnym kraju, w którym coś, co wydawało się prawdziwe i oczywiste jeszcze rok temu, dzisiaj już takie oczywiste nie jest. Zwłaszcza gdy rzecz dotyczy futbolu i teologii… czy może raczej tego pierwszego. Bo weź tu twórz porównania, jak piłkarze robią ci dowcip i zaczynają strzelać bramki już od pierwszego meczu. No, co prawda nie od razu zwyciężają, co prawda tych bramek niezbyt wiele, ale i tak jest postęp, bo mecze ogląda się z większą przyjemnością niż kiedyś, a mecz o wszystko to nie drugi, ale trzeci mecz w turnieju. A co do tego ma teologia? Czytaj dalej
Kleofas – blog teologiczny
Czytelników zapraszam do odwiedzania powstałego z mojej inicjatywy blogu teologicznego „Kleofas” oraz do czytania i komentowania umieszczanych na nim wpisów.
Ma on być miejscem racjonalnej i życzliwej rozmowy o spotkaniu z Bogiem prowadzonej przez teologów, nie tylko tych zawodowych, ale i niezawodowych.
Co jakiś czas redakcja blogu określa temat dyskusji miesiąca. Wprowadzeniem do tej dyskusji jest kilka obszernych wpisów autorstwa członków redakcji oraz/lub zaproszonych do współpracy autorów. To one ukierunkowują dyskusję prowadzoną w komentarzach do nich oraz wpisach dopowiedzeniowych lub polemicznych.
Kwietniowa dyskusja miesiąca dotyczyła opowiadania o uczniach z Emaus, majowa dotyczy nadziei powszechnego zbawienia, a czerwcowa będzie poświęcona poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, czym jest teologia, co jest istotą teologii.
Niebo
Współcześni teologowie (np. Hans Urs von Balthasar „Eschatologia w naszych czasach”) wskazują, że nasze życie toczy się w czasie eschatologicznym, niejako w wieczności, bo dla chrześcijan został on już zapoczątkowany przez narodzenie, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, chociaż wciąż oczekujemy jego dopełnienia w paruzji Chrystusa na końcu czasów. Niebo, podobnie jak czyściec i piekło, zaczyna się więc na ziemi. Podziwianie pięknego krajobrazu, doświadczenie miłości, przyjemne chwile, gdy czujemy, że jest nam dobrze, mogą to przekonanie utwierdzać. Jakkolwiek dziwnie jednak to zabrzmi, nieba najbardziej doświadczamy w kościele. W tym właśnie kościele, w którym organista i sąsiadki z ławki fałszują, czytania mszalne odczytywane są tak, jakby wcześniej się przeczytało na głos sto stron Dziennika Ustaw, komórki dzwonią, jest nudne kazanie i niekończące się ogłoszenia. Mimo to w encyklice „Ecclesia de Eucharistia” znajdujemy takie słowa: „Kto się karmi Chrystusem w Eucharystii, nie potrzebuje wyczekiwać zaświatów, żeby otrzymać życie wieczne: posiada je już na ziemi, jako przedsmak przyszłej pełni, która obejmie człowieka do końca” (nr 18). Czy nie jest to jednak tylko pobożne pustosłowie mające uwznioślić nasze wyobrażenia o Mszy? Czytaj dalej
Czyściec
„Msza Święta sprawowana jest w intencji zmarłego Jana Kowalskiego w dziesiątą rocznicę śmierci” – tego rodzaju słowa często słyszymy na początku liturgii. Należałoby więc sądzić, że czyściec – bo do niego odwołuje się modlitwa za zmarłych – jest jedną z najlepiej poznanych i najsilniej oddziałujących na praktykę prawd wiary.
Dziwić może zatem opinia Zbigniewa Mikołejki, że wiara w czyściec „ani nie pobudza […] do dyskusji, ani nie nasyca nowymi treściami religijnych wierzeń i praktyk katolickiego ogółu. Nikt już nie atakuje jej tak gwałtownie, jak średniowieczni heretycy i reformatorzy XVI stulecia, nikt też jej specjalnie nie broni” ( Zdzisław Kijas, „Niebo, Czyściec, Piekło„). Nie jest to jednak opinia odosobniona, bo podobnego zdania jest, na przykład, Joseph Ratzinger („Raport o stanie wiary„). Czy więc ciągle jeszcze dajemy na mszę, by publicznie dowieść naszej pamięci o bliskich albo żeby mieć okazję do ich wspominania? Nie można wykluczyć, że oba motywy wchodzą tutaj w grę. Ale nie bez znaczenia mogą być też wpajane nam przez długie wieki wyobrażenia o czyśćcu jako „niedoskonałej” repliki piekła, tyle że niewiecznego, z którego można zmarłego wyrwać bądź „wykupić” dzięki modlitwie. Czytaj dalej
Piekło
Miejsce publikacji: Deon.
Kazimierz Bem poproszony o artykuł na temat koncepcji piekła w kalwinizmie, zwrócił się o pomoc do znajomych pastorów. Niektóre odpowiedzi były humorystyczne: to wieczna msza zielonoświątkowców (kalwińskie nabożeństwa słyną z surowości liturgii, zielonoświątkowe – przeciwnie), to zebranie kościelne, na którym wszyscy będą zgadzać się ze sobą (na ziemi jest to ponoć nie do pomyślenia u ewangelików reformowanych). Idąc tym tropem, można wyobrazić sobie odpowiedzi polskich katolików. Dla tradycjonalisty piekło to wieczne msze oazowe albo wieczne msze księży z grzechotkami; dla oazowicza to niekończące się msze trydenckie, dla czytelnika „Tygodnika Powszechnego” to słuchanie „Rozmów niedokończonych”, a dla słuchacza „Radia Maryja” to czytanie tekstów ks. Adama Bonieckiego. Czytaj dalej
Nie znajdę się w zaświatach niespodziewanie
Myślisz, że pewnego dnia niespodziewanie znajdziesz się w zaświatach: piekle, czyśćcu albo niebie? Wypadek, zawał, udar i już śpiewasz w anielskim chórze albo porywają cię rogate diabły. Co by jednak miało znaczyć owo niespodziewanie? To znaczy, że się tej swej śmierci nie spodziewasz, czyli nie wiesz, że umrzesz, powiedzmy, dzień wcześniej, i nie spodziewasz się, że trafisz akurat do tego „miejsca” w zaświatach, do którego trafiasz. Ale jedno i drugie jest niemożliwe, jednego i drugiego się spodziewasz. Absurd? Niekoniecznie.
Jeśli nie jesteś nieśmiertelny, a zakładam, że nie jesteś, to dłużej niż 200 lat raczej nie będziesz żył. Zatem w 199 roku i 364 dniu swego życia będziesz już wiedział, że nazajutrz trafisz w zaświaty. Śmierć w tym 365 dniu dwusetnego roku życia nie będzie śmiercią niespodziewaną. Śmierć w dniu 364 też nie będzie niespodziewana, bo skoro wiesz już, że nie możesz umrzeć niespodziewanie w dniu ostatnim, to wiesz w dniu poprzedzającym 364, że nazajutrz umrzesz. Tak samo jest z dniami kolejnymi aż do dzisiejszego. Jutro nie możesz umrzeć niespodziewanie, bo dzisiaj wiesz, że musi to nastąpić jutro. Zatem naprawdę niespodziewanie możesz umrzeć tylko dzisiaj, przy założeniu, że wczoraj nie wiedziałeś o tym, że stanie się to dzisiaj. Jeśli jednak jutro będziesz żył, to znaczy, że niespodziewanie nie znajdziesz się w zaświatach.
Dlaczego jednak masz się wyrzekać tego, że niespodziewanie przypadnie ci jakieś „miejsce” na tamtym świecie? Skąd możesz wiedzieć, co cię czeka w zaświatach? Jutro nie umrzesz niespodziewanie i będziesz też się już spodziewał, gdzie po śmierci trafisz. Na pewno będziesz się tego spodziewał, a zakładam, że potrafisz wyciągać wnioski z biblijnych przesłanek, 365 dnia dwusetnego roku życia, a zatem niespodziewane mogłoby to być 364 dnia. Ale tu można powtórzyć całe rozumowanie dotyczące niespodziewanej śmierci. Zatem miejsce w zaświatach może być niespodzianką jedynie dzisiaj.
Jeśli zatem mówisz o niespodziewanej śmierci i niespodziewanej kwaterze w zaświatach, to znaleźć się w niej możesz tylko dzisiaj. A jeśli tam się dzisiaj nie znajdziesz, to jutro będziesz już się jej spodziewał. Skoro jednak jutro już się jej spodziewasz, to żyjesz przecież w świetle (lub mroku) tego, czego się spodziewasz, w rzeczywistości, jaka cię czeka, w czasie eschatycznym, żyjesz tym, czego się spodziewasz, bo pierwszy „dzień” nowego życia jest przedłużeniem ostatniego dnia starego, nie jest zupełnie od niego oddzielony. Nie może być inaczej, jeśli tego się spodziewasz, nie możesz nie żyć tym, co dowolnego dnia może się stać twoim udziałem. Może jednak tak naprawdę nie wiesz, czym jest to, czego się spodziewasz? Jeśli tak, to być może wcale nie kształtuje to twojego życia.
W trzy kolejne niedziele postaram się przybliżyć, czym są piekło, czyściec, niebo.
PS. Tekst inspirowany tekstem: Jacek Filek, „Nie umrę niespodzianie” (https://exit.edu.pl/?article=1175).
Pismo Święte w wersji mp3
Na stronie Pismo Święte w wersji mp3 znajdziecie codzienny fragment z Pisma Świętego w formacie audio, co jakiś czas będą pojawiać się konferencje, wykłady i filmy na temat Pisma Świętego.
W serwisie „Poważne sprawy, poważne odpowiedzi” wciąż pracujemy nad tym, żeby obalić stereotyp, który mówi, że Pismo Święte jest trudne, nieprzystosowane dla współczesnego człowieka, że nie ma czasu na lekturę. Naszym czytelnikom, internautom i wszystkim zainteresowanym proponujemy:
Biblię Tysiąclecia – Stary i Nowy Testament w wersji audio , które można słuchać wszędzie, w każdych okolicznościach. Istnieje możliwość ściągnięcia plików w formacie mp3 oraz wysłuchania ich w serwisie. To doskonale rozwiązanie dla zapracowanych, dla kierowców, wszystkich przemieszczających się komunikacją miejską, i wszystkich, którzy mają potrzebę wsłuchania się w Słowo Boże.
W dziale Pismo Święte można znaleźć inne pomocne działy:
Pytania do Biblii – to cykl artykułów, w których znajdziecie odpowiedzi i wyjaśnienia najtrudniejszych i niezrozumiałych fragmentów Pisma Świętego.
Kurs „Jak czytać Pismo Święte” – dla wszystkich, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z lekturą Pisma Świętego, lub chcą pogłębić swoją wiedzę. To zapis internetowego kursu czytania Biblii, prowadzonego przez benedyktyna, o. Ludwika Mycielskiego OSB. Dowiecie się min. w jakiej kolejności najlepiej czytać Księgi Pisma, jak interpretować symbole i znaki biblijne i wiele, wiele więcej.
Wykłady i konferencje o Piśmie Świętym – to zebrane konferencje i wykłady w formie audio o czytaniu i interpretowaniu Słowa Bożego. Tutaj jest miejsce na wieczorne spotkania z Biblią, na czytanie i rozumienie Ewangelii, refleksje i katechezy biblijne. Tu wypowiadają się duszpasterze, bibliści – w najciekawszych konferencjach i homiliach wybranych specjalnie dla Was.
