Archiwa tagu: teologia

Papież i teologia

Jeśli było („jeśli”, bo niektórzy twierdzą, że jest z nim jak z potworem z Loch Ness – wszyscy o nim mówią, ale nikt go nie widział) pokolenie JPII, to na pewno w teologii. Dla niektórych promotorów i studentów teologii wręcz obowiązkiem było napisanie pracy na temat jakiegoś aspektu nauczania Jana Pawła II. Efekt? Zarzuty wtórności i dworskości wobec polskiej teologii, niepodejmowania przez nią tematów ważnych w światowej teologii. Pokolenie BXVI nie powstało, bo Benedykt był papieżem za krótko, choć przyznać trzeba, że i jego nauczanie dość mocno eksploatowano (ale Benedykt XVI był teologiem). Czytaj dalej

O pożytkach z teologii w życiu

Po co teologia komuś, kto nie będzie zajmował się nią zawodowo, np. wykładał na uczelni? Jakie są pożytki z teologii w życiu? Po co studiować teologię, albo przynajmniej nią się interesować, jeśli nie ma się zamiaru być (albo ma się zamiar, ale z różnych względów nim się nie będzie) nauczycielem akademickim? Czytaj dalej

Przepis na blog

Blog powinien żyć, czyli regularnie, a najlepiej codziennie powinny pojawiać się na w nim nowe materiały. Tymczasem nie zawsze przyjdzie do głowy odpowiedni koncept, uda się wymyślić coś oryginalnego, a wrzucanie filmików i klipów z Youtube nie jest rozwiązaniem. Nie ma jednak problemu: jeśli jesteś blogerem katolickim, wystarczy, że zastosujesz kilka prostych rad, a nie tylko teksty będą sypać się jak z rękawa, ale i popularność gwarantowana. A oto te rady. Czytaj dalej

Zrozumieć wiarę – książka

Prawdy wiary to fascynująca przygoda duchowa i intelektualna. Ta książka jest tego dowodem. (ks. Robert J. Woźniak)

Robert M. Rynkowski, Zrozumieć wiarę. Niecodzienne rozmowy z Bogiem, Wydawnictwo WAM, Kraków 2015, s. 192.

Książkę można również kupić np. w: Bonito.pl, Aros.pl.

Czytaj dalej

Teologia

Teologia nie jest przestarzałą pseudonauką rodem ze średniowiecza. Nie jest to również tajemna wiedza religijna zarezerwowana dla garstki wybranych, posługująca się niezrozumiałymi i archaicznymi pojęciami. Adepci teologii nie dostają dyplomów na podstawie znajomości pacierza, różańca i katechizmu, a przedmiotem ich rozważań nie jest są problemy typu, ile diabłów zmieści się główce szpilki czy jaka jest temperatura ognia piekielnego. Czytaj dalej

Bp A. Czaja o teologii

Bp A. Czaja wyraża zadowolenie, że w teologii współczesnej prowadzone są badania na poziomie meta-, a więc podejmowane jest pytanie, czym jest teologia. Jego rozmowa przekonuje, że rzeczywiście jest to pytanie podstawowe, że decyduje o kształcie teologii.

Teolog to człowiek, który służy wiernie Prawdzie Objawionej. Wiernie i z miłością. Tę Prawdę trzeba bowiem traktować osobowo, ponieważ jest nią Jezus. A więc to służba głęboka, niełatwa, ale piękna. Musi być to służba wierna. Teolog, żeby mógł służyć, powinien mieć przestrzeń wolności, cechować się odpowiedzialnością, która domaga się respektowania wykładni Magisterium, jaka jest mu dana. Została mu ona dana nie po to, by temperować jego poszukiwania, ale by być mu światłem. Dzięki temu ma on zawsze jakiś punkt oparcia.

Tak teologa, a więc w pewien sposób również i teologię, definiuje bp Andrzej Czaja w rozmowie z Tomaszem Ponikłą, opublikowanej w miesięczniku „Znak” (grudzień 2013, nr 703). Jest to definicja o tyle ważna, że pada z ust z jednej strony doktora habilitowanego teologii dogmatycznej, a z drugiej przewodniczącego Komisji Nauki Wiary w ramach Konferencji Episkopatu Polski. Budzi jednak ona moim zdaniem pewne wątpliwości.

Nie chodzi o to, że akcent zdaje się w niej położony na wierności wykładni Magisterium, bo na uwagę T. Ponikły, że istotna jest wierność Prawdzie, nie zaś Magisterium, bp A. Czaja odpowiada: Prawda objawiona zawiera treści, które Bóg nam daje w osobistych z Nim relacjach. Jednym z podmiotów przyjęcia tej Prawdy jest też teolog. Nie chodzi tu zatem o komentowanie dokumentów Magisterium. Nie ma też powodu, by domagać się, aby wyznacznikiem dobrej teologii miało być kwestionowanie nauki Magisterium, podważanie dogmatów przez teologów celebrytów.

Za mało jednak, moim zdaniem, w tej definicji, jak i w całej rozmowie bpa A. Czai pierwszorzędnego przedmiotu teologii, czyli Boga, i relacji z tym przedmiotem, a także szerszego spojrzenia na teologię, to znaczy próby zobaczenia w niej czegoś więcej niż tylko przedmiotu wykładanego na uczelniach.

Zacznijmy od Boga i relacji z nim. Wiadomo, że teologia to przedmiot akademicki. Z  drugiej jednak strony nie można ignorować faktu, że jej „przedmiot” jest zupełnie inny niż przedmioty pozostałych nauk i że nie można w zasadzie być teologiem bez relacji z tym „przedmiotem”, bez dialogu z Nim. A jednak w rozmowie nie pojawia się nic na ten temat. Jest to, jak się wydaje, konsekwencja tego, że w zaproponowanej definicji nie ma mowy o pierwszorzędnym przedmiocie teologii: o Bogu.

Znamienne jest też to, że właściwie w całej rozmowie nie pojawia się próba dostrzeżenia istnienia teologii poza murami uczelni. Oczywiście rozmowa dotyczy teologii uczelnianej, ale w pojawiają się niej pytania dotyczące hermetyczności języka teologii czy teologów świeckich, które mogłyby być doskonałą okazją do podjęcia kwestii teologii nieuczelnianej. Daje do myślenia chociażby odpowiedź na pytanie, dlaczego na uczelniach zatrudniani są raczej księża niż świeccy: świeccy w teologii niekiedy zachowują się nieodpowiedzialnie, częściej jeszcze mało roztropnie, a wskutek tego sklerykalizowane rady wydziałów są wobec nich nieufne. Rzecz jasna trudno domagać się, by był jakiś parytet zatrudniania, tyle że w rozmowie nie pojawia się żaden pomysł na świeckich teologów (i nie tylko na nich, bo przecież również nie wszyscy księża będą pracowali na wydziałach teologicznych), którzy na wydziałach teologicznych nie będą pracować, również tych niezachowujących się nieodpowiedzialnie. Czy mają oni zapomnieć to, czego się nauczyli, zajmując się zupełnie czymś innym niż teologia?

Charakterystyczne jest też to, że w rozmowie nie pojawia się kwestia uprawiania teologii, nie zaś podejmowania problemów teologicznych. Bp A. Czaja wyraża na przykład zadowolenie, że jego student piszący o dwóch teologach afrykańskich wybrał się do nich, by w bezpośrednich rozmowach lepiej poznać ich poglądy. To oczywiście powinno cieszyć. Wydaje się jednak, że trzeba by zadać pytanie, do czego taka praca teologiczna ma prowadzić. Przybliżenie poglądów tych teologów jest na pewno dużo bardziej wartościowe niż napisanie pracy o ojcu założycielu własnego zgromadzenia, jest wyrazem dialogu z inną teologią niż europejska. Trzeba jednak zapytać, co będzie dalej. Czy autor tej pracy napisze kolejną pracę, tym razem na przykład o teologach azjatyckich, czy też podejmie próbę przedstawienia własnego rozumienia spotkania z Bogiem i za jakiś czas to teologowie afrykańscy przyjadą, by lepiej poznać jego poglądy?

Bp A. Czaja wyraża zadowolenie, że w teologii współczesnej prowadzone są badania na poziomie meta-, a więc podejmowane jest pytanie, czym jest teologia. Jego rozmowa przekonuje, że rzeczywiście jest to pytanie podstawowe, że decyduje o kształcie teologii.

Teologia jest dla ludzi

Każdy, kto kocha Boga, w pewnym sensie jest już teologiem, każdy, kto się modli, jest w pewnym sensie teologiem. Skąd zatem wzięło się przekonanie, że jest ona trudna, abstrakcyjna, a przede wszystkim oderwana od codziennego życia?

Rozmowa wyemitowana w Programie 2 Polskiego Radia w Magazynie Lumen 05.08.2013: Każdy jest teologiem.

Red. Jan Pniewski: Teologia uprawiana jako dyscyplina akademicka, a znajdująca swój wyraz w opasłych specjalistycznych opracowaniach, nie tylko wśród zwykłych wierzących nie budzi większego zainteresowania. Wydaje się bowiem nazbyt trudna, abstrakcyjna, a przede wszystkim oderwana od codziennego życia. Tym samym rodzi się podejrzenie, że teologia do niczego nie jest wierzącemu potrzebna. W najlepszym razie nie pomoże, a w najgorszym – zaszkodzi. Robert Rynkowski w książce zatytułowanej Każdy jest teologiem przekonuje, że w życiu wiarą teologia jest niezbędna. Jeśli zaś się tego nie dostrzega, to dlatego jedynie, że w ostatnich dwóch stuleciach, które były jej szczególnie niechętne, musiała usilnie walczyć o status nauki.

Robert M. Rynkowski: Teologia – tak mi się wydaje – przez to, że była bardzo mocno atakowana jako dziedzina, która w ogóle nie korzysta z osiągnięć nauki, poszła w taką stronę, że zaczęła bardzo mocno podkreślać swój status naukowości, czyli skupiła się na tym, żeby udowodnić, że jest taką nauką jak inne, że tak samo jak inne nauki ma prawo być na uniwersytetach, na uczelniach. W związku z tym stało się tak, że teologii poniekąd uciekł jej przedmiot. Tym przedmiotem, zgodnie z etymologią słowa „teologia” (theos – bóg, logos – nauka), jest Bóg, tak można powiedzieć najprościej. Tymczasem gdy teologia zagłębiła się w takie właśnie poszukiwanie swego statusu jako nauki, stało się tak, jak się wydaje, że jej przedmiot znikł jej z pola widzenia, czyli teologia przestała się zajmować… Może inaczej: nie przestała się zajmować Bogiem, bo oczywiście nim się zajmowała, ale bardziej zależało jej na tym, żeby pokazać właśnie, że jest nauką, że stosuje metody naukowe, że ma prawo być na uczelniach, na uniwersytetach.

Red. Jan Pniewski: Zamiast mówić o Bogu i o wierze, zaczęła mówić o problemach związanych z Bogiem i z wiarą.

Robert M. Rynkowski: Tak. Stało się w zasadzie tak, że za teologię można było uznać cokolwiek, co miało związek z życiem kościelnym, z życiem wiary. Może najlepszym przykładem tego, że teologia ma z tym poniekąd problem, jest to, że często właściwie mamy do czynienia z taką sytuacją, że za teologię uznaje się na przykład prace na temat jakiegoś pojęcia teologicznego w czyimś dziele, za teologię uznaje się prace na temat założyciela danego zakonu – takie prace najczęściej piszą skierowane na studia teologiczne zakonnice czy zakonnicy. Uznaje się, że to wystarczy, że to już jest teologia, i tego, kto napisze taką pracę, określamy jako teologa.

Red. Jan Pniewski: W takim ujęciu tak naprawdę teologię może uprawiać osoba zupełnie niewierząca.

Robert M. Rynkowski: Przy takim założeniu oczywiście można by tak uznać: że teologiem jest osoba, która – dajmy na to – analizuje metodami naukowymi Pismo Święte, czyli bada, jak ono powstawało, jak się kształtowało, jacy byli autorzy. W zasadzie można by kogoś takiego uznać za teologa. To zresztą zaczyna być widoczne na zachodzie Europy, gdy na przykład ktoś, kto traci coś, co nazywamy misją kanoniczną, czyli upoważnienie od biskupa do nauczania teologii, na przykład w wyniku tego, że zaczyna nauczać czegoś, co jest zupełnie niezgodne z nauką Kościoła, jednocześnie uznaje, że dalej ma prawo uprawiać tę naukę, teologię. Może się tak zdarzyć również w wypadku osoby, która w ogóle utraci wiarę.

Red. Jan Pniewski: W swojej książce stara się pan zdefiniować teologię, odwołując się nie do pojęcia nauki, lecz do pojęcia rozmowy.

Robert M. Rynkowski: Tak. W tej książce zależy mi na tym, żeby teologię trochę wyprowadzić z tego jej zamknięcia w murach uczelni, z tego ograniczania się w głównej mierze do analizowania problemów teologicznych, a nie tej relacji, która łączy człowieka z Bogiem. I wydaje mi się, że właśnie zdefiniowanie teologii za pomocą pojęcia rozmowy takie wyprowadzenie teologii poza ten zamknięty krąg problemów teologicznych umożliwia. Definiuję więc teologię jako taką racjonalną rozmowę o Bogu, w której uczestniczy sam Bóg. Uważam, że zastosowanie tego pojęcia rozmowy powoduje, że teologia obejmuje szersze dziedziny niż tylko samą teologię akademicką. Uważam bowiem – to zresztą jest zgodne z tym, co Kościół mówi od wieków – że każdy, kto kocha Boga, w pewnym sensie jest już teologiem, że każdy, kto się modli, jest w pewnym sensie teologiem. Jeśli zatem tak rozumiemy teologię i tak rozumiemy pojęcie teologa, to trzeba by uznać, że teologiem jest nie tylko ten, kto wykłada na uczelni, kto zdobył tytuł naukowy z teologii, ale że teologiem jest na przykład również duszpasterz, również mistyk; zresztą charakterystyczne jest to, że na przykład za doktora Kościoła uważa się Katarzynę ze Sieny, która właściwie nigdy profesjonalnie nie zajmowała się teologią.

Red. Jan Pniewski: Jeżeli definiuje się teologię jako rozmowę, to nie każde mówienie, nawet nie każda rozmowa o Bogu będzie uznana za uprawianie teologii. Jakie warunki musi spełniać rozmowa, żeby można było ją uznać za uprawianie teologii?

Robert M. Rynkowski: Za rozmowę o Bogu, którą można uznać za teologię, uważałbym taką rozmowę, która jest racjonalna. Musi to też być rozmowa o spotkaniu z Bogiem, o Bogu, czyli nie o czymkolwiek, co w jakiś odległy sposób wiąże z teologią, ale właśnie o spotkaniu z Bogiem. Ta rozmowa powinna też być bardzo mocno zakorzeniona w objawieniu, nie jest bowiem teologią mówienie o tym, co mi się wydaje. W takiej rozmowie musi być spełniony warunek obiektywności. To znaczy, że mówię o tym, czego owszem, doświadczam, ale co konfrontuję z objawieniem, z wiarą Kościoła i z tym, czego Kościół naucza.

Red. Jan Pniewski: Dla teologii rozumianej jako rozmowa odnajdujemy podstawy w samej Biblii. Tutaj wymienia pan w pierwszej kolejności opowieść o uczniach idących do Emaus.

Robert M. Rynkowski: Tak. Najprostsze skojarzenie jest takie, że oni po prostu w drodze rozmawiają, mówią o tym, co się wydarzyło. Wiele interpretacji tego opowiadania jest takich, że uczniowie są przestraszeni, że uciekają, że cały świat się zawalił, że niczego już się nie spodziewają, że stracili nadzieję i właściwie jest to ucieczka od Jerozolimy, od problemów. Często to opowiadanie tak bywa rozumiane. Ja spojrzałem na nie trochę inaczej. Myślę – a znajduje to, co pokazuję w książce, oparcie w tekście, to nie jest interpretacja dowolna – że można to opowiadanie zinterpretować tak, że uczniowie nie tyle z Jerozolimy uciekają, ile po prostu wracają do domu. Jednocześnie w drodze rozmawiają o tym wszystkim, co się w Jerozolimie w ostatnich dniach wydarzyło, o tym, że kobiety mówiły o pustym grobie. Oni o tym wszystkim rozmawiają. Oczywiście są w jakiś tam sposób zagubieni, smutni, nie wiedzą, co o tym wszystkim myśleć, co z tym wszystkim zrobić, jednak tekst tego opowiadania wskazuje na to, że mogła to być po prostu bardzo gorąca dyskusja między tymi dwoma uczniami, w czasie której próbowali po prostu zrozumieć, co się tak naprawdę stało. I myślę, że właśnie dlatego, że była to taka rozmowa, dyskusja, a uczniowie nie posługiwali się wtedy fachową terminologią, nie używali fachowych pojęć, właśnie dlatego, że rozmawiali, przyłącza się do nich sam zmartwychwstały Jezus i idzie z nimi, a jednocześnie po drodze wyjaśnia im pisma. W książce kładę duży nacisk na to, że właśnie dlatego Jezus do nich dołączył, że oni rozmawiali, że toczyli ze sobą ten zażarty spór o to, co się tak właściwie stało, jak to zrozumieć. Stawiam nawet tezę, taką może trochę mniej uprawnioną, że byli to po prostu pierwsi chrześcijańscy teologowie. Właściwie Kleofas, bo przypuszczamy, kim mógł być drugi uczeń, ale nie mamy pewności co do jego imienia, być może był to ewangelista Łukasz, powinien być patronem chrześcijańskich teologów.

Red. Jan Pniewski: Teologia pojmowana jako rozmowa zakłada różnorodność punktów widzenia, bo przecież każdy jest inny, ale zarazem zakłada równość wszystkich tych, którzy w rozmowie biorą udział.

Robert M. Rynkowski: Oczywiście ta równość jest trudna do osiągnięcia, bo wiadomo, że jak w każdej rozmowie, jedni są bardziej aktywni, drudzy mniej. Jednak wybrałem pojęcie rozmowy do zdefiniowania teologii właśnie dlatego, że wtedy, gdy rozmawiamy, jesteśmy równi. W takim najgłębszym pojęciu rozmowa zakłada równość, to, że traktujemy się wszyscy z szacunkiem, i mówimy, i słuchamy, bo w rozmowie równie ważne jak mówienie jest słuchanie. Z tym słuchaniem, tak jak w życiu wielu z nas miewa problemy, również w teologii i w ogóle w życiu kościelnym jest problem. Ciągle chcielibyśmy, żebyśmy byli wysłuchiwani, a z tym bywa różnie. Właśnie dlatego, że teologię można by rozumieć jako rozmowę… przy takim rozumieniu można by wyobrazić sobie coś takiego, że te dwa zbiory, czyli teologowie profesjonalni, i teologowie, których określilibyśmy jako nieprofesjonalnych, to nie są dwa rozłączne zbiory, tylko to są zbiory nakładające się na siebie, i że właśnie teologowie nieprofesjonalni słuchają tego, co ma do powiedzenia teologia profesjonalna, a z drugiej strony teologia profesjonalna traktuje, powiedziałbym, poważnie to, co mówią teologowie nieprofesjonalni, czyli tak naprawdę każdy wierzący.

Red. Jan Pniewski: Do takiej rozmowy każdy, kto chce, może się włączyć, co pan bardzo mocno podkreśla, także ci poszukujący, także ci, których określamy mianem eksów, którzy odeszli, dlatego że każdy punkt widzenia w tej rozmowie jest w gruncie rzeczy równoprawny.

Robert M. Rynkowski: Tak, jest równoprawny, bo zakładam, że nawet tak zwany eks, czyli ktoś, kto przestał być księdzem, nie utracił wiary, nie utracił tej relacji z Bogiem, że ciągle Boga w swoim życiu spotyka. Z tymi tak zwanymi eksami bywa ten problem, że oni wolą mówić jednak bardziej o tym, z powodu czego ze stanu kapłańskiego czy w ogóle z Kościoła, bo niekiedy i tak się dzieje, odeszli. To jest zupełnie naturalne, chociaż o wiele cenniejsz i bardziej pożądane byłoby, gdyby więcej mówili o tym, jak doświadczają spotkania z Bogiem, jak to teraz w ich przypadku wygląda, gdyby to swoje doświadczenie przekazywali. Wtedy, jak sądzę, byłaby większa skłonność teologów profesjonalnych, tych, których uznajemy za teologów, bym powiedział, kościelnych, do wysłuchania drugiej strony, do wspólnego namysłu nad spotkaniem z Bogiem, nad relacją człowieka z Bogiem. Myślę, że wtedy byłoby to o wiele łatwiejsze. Wspólna rozmowa, wysłuchanie swoich stanowisk mogłoby pomóc w tym zbliżeniu i być może przełamaniu tych barier, które się pojawiają.

Red. Jan Pniewski: Pojmowanie teologii jako rozmowy w sposób szczególny prowadzi do tego, że teologia w gruncie rzeczy powinna być pluralistyczna; wielość punktów widzenia, które tak naprawdę nie dają się do siebie sprowadzić.

Robert M. Rynkowski: Podkreślam w książce, że teologia powinna być pluralistyczna, to znaczy że w tej rozmowie, czyli w tworzeniu teologii powinny brać udział różne teologie. Wymieniam dla przykładu teologię azjatycką, która ma swoją specyfikę, teologię afrykańską, teologię Ameryki Południowej, tak zwaną teologię wyzwolenia, i również teologię feministyczną. Każda z tych teologii może wnieść do teologii pewien sposób widzenia Boga, rozumienia tego spotkania z Nim, doświadczenia tego spotkania. Myślę, że właśnie wzajemne wsłuchanie się w to, co ma się do powiedzenia o spotkaniu z Bogiem, bardzo by pomogło teologii w pewnym sensie się poszerzyć, lepiej to spotkanie z Bogiem zrozumieć.

Red. Jan Pniewski: O teologii jako rozmowie oraz o jej niezbędności dla życia wiarą mówił dr Robert Rynkowski, autor książki Każdy jest teologiem. Za uwagę dziękuje Jan Pniewski. Do usłyszenia.

Robert M. Rynkowski Każdy jest teologiem. Nieakademicki wstęp do teologiiWydawnictwo WAM), Kraków 2012, s. 176.

Recenzje