Archiwum kategorii: Teologia na 1000

Od kiedy mamy anioła stróża?

Zadano mi pytanie, od kiedy mamy anioła stróża. Odpowiedzi nie byłem w stanie udzielić od razu, choć intuicyjnie odpowiedziałbym, że od momentu poczęcia. Ale sprawa nie jest taka prosta. Bo np. trzeba by najpierw odpowiedzieć, czy każdy człowiek ma a.s. (Jan Chryzostom, Hieronim, Tomasz z Akwinu), czy tylko wierzący/ochrzczony (Bazyli Wielki, Cyryl Aleksandryjski). Wypada raczej opowiedzieć się za tą pierwszą odpowiedzią ze względu na godność człowieka jako stworzonego na obraz Boga. Czytaj dalej

Teologia na Wyspach Kanaryjskich?

Gdy mam trochę czasu, lubię sobie popatrzeć w Google Analytics na żywo,skąd są wejścia po opublikowaniu kolejnego wpisu w ramach „Teologii na 1000”. Oczywiście nie można mieć pełnego zaufania do tego narzędzia i być może wejścia są z innych miast niż te, które są pokazywane. Niemniej już kilka razy zauważyłem wejścia z tak w sumie egzotycznego miejsca jak Las Palmas de Gran Canaria. Zastanawiam się – przyjmijmy, że rzeczywiście są to wejścia z Wysp Kanaryjskich – kto w tym miejescu jest na tyle zainteresowany teologią, by regularnie odwiedzać „Teologię z sercem”. Czytaj dalej

Czy musi być słabo?

Nie mam pretensji, że ktoś ma określone poglądy teologiczne, że na pewne problemy patrzy w ten czy inny sposób, niezgodny z tym, jak ja na nie patrzę. Gdy jednak czytam (słucham) różnego rodzaju wypowiedzi niektórych katolickich publicystów czy popularnych duszpasterzy, zadaję sobie pytanie: dlaczego to jest tak teologicznie słabe? I czy to musi być tak słabe? Dlaczego argumentacja jest tam na poziomie gimnazjalisty? Być może taki styl wypowiedzi wymusza internet, w którym najczęściej te wypowiedzi się pojawiają. Bo może im tekst słabszy, tym więcej komentarzy.

Myślę, że można żałować, że wśród propozycji rekolekcji na zbliżający się wielki post nie ma (bo chyba nie ma) rekolekcji teologicznych. Rekolekcji, podczas których ci wszyscy, którzy wypowiadają się na tematy teologiczno-kościelne, mogliby sobie przynajmniej uświadomić, że nie zawsze wystarczy do tego chęć szczera. Że czasem warto poczytać, przemyśleć, poszperać. Że czasem warto posłuchać kogoś innego niż tylko samego siebie.

Parafia i teologia

Może to dlatego, że bywam w mojej parafii raczej na maszach porannych niż późniejszych? Ale chyba nie, bo gdy trafiam na te późniejsze, w zasadzie jest tak samo: średnia wieku uczestników mszy 70 lat, a gdyby nie było kilkorga dzieci – 75 lat. Owszem, to parafia wielkomiejska, na dodatek w nie najmłodszej dzielnicy. To jednak nie tłumaczy, dlaczego tak mało jest w kościele ludzi młodych. Nie jest raczej możliwe, by wszyscy uprawiali churching i byli, tyle że w innych kościołach. Czytaj dalej

Książki i Bóg

Czasem to jest tak, jak w tym słynnym dowcipie o autorach, którzy tyle piszą, że nie mają czasu czytać. Bo jakiś dłuższy tekst trzeba napisać, bo jakiś wpis na bloga, bo coś wrzucić na FB. Owszem wtedy też się czyta, ale to nie jest spokojne czytanie dla samej przyjemności czytania. I tak przybywa książek nieprzeczytanych. Może i nigdy nie będą przeczytane od deski do deski. Może niektóre nigdy nie będą otwarte. Czytaj dalej

Książki 24h

Na remontowanej księgarni napis: „Wkrótce otwarcie, nowe półki, nowe książki”. Czasem zachodzę do niej, czasem coś kupuję, najczęściej rzeczy teologiczne. Kiedyś zamówiłem książkę na pewno nie popularną, a pani zamówiła 2, bo wydała jej się interesująca. Ta druga długo stała potem na półce. Dział „Religia” nie oszałamiał, zwłaszcza liczbą półek, ale był lepszy niż w wielu innych księgarniach, które jeśli w ogóle takie działy mają, to z książkami Hołowni czy Kaczkowskiego. Jak będzie po remoncie? Będę miał po co do tej księgarni zachodzić? Nie spodziewam się, że dział „Religia” zajmie pół księgarni, ale mam nadzieję, że w jego przypadku „nowe półki” nie będzie oznaczało „krótsze”. Czytaj dalej

Czy warto?

Na jeden z wakacyjnych wyjazdów rodzinnych sobie lekturę do poczytania przed snem zabrałem (grubą i trudną książkę teologiczną), a o książce córki jakoś zapomnieliśmy. Pora spania się zbliża, czytać córce trzeba, a nie ma co. Z dwojga złego wolała moją książkę niż nic. Ale nie przeczytałem nawet pół strony, gdy już spała. Gdy opowiedziałem tę historię autorowi książki, ten powiedział: „O, i to pokazuje, dlaczego warto pisać takie książki”. Czytaj dalej

Biblia i teologia

Są książki teologiczne, w których odniesienia biblijne autorom nie przeszkadzają. Czasami zmusza do tego ich przedmiot, np. poglądy innego autora, który miał pomysł, by do Biblii się nie odwoływać. Niekiedy jednak można mieć wrażenie, że do autora nie dotarł postulat, by teologia była biblijna, w tym sensie, że jej podstawowym źródłem powinno być Pismo Święte. Miałem więc sporo szczęścia, że na studiach promotor skierował moją uwagę na autora, którego każda praca przeniknięta była refleksjami biblijnymi – ks. Wacława Hryniewicza. Takiej szkoły się nie zapomina. Czytaj dalej

Papież i teologia

Jeśli było („jeśli”, bo niektórzy twierdzą, że jest z nim jak z potworem z Loch Ness – wszyscy o nim mówią, ale nikt go nie widział) pokolenie JPII, to na pewno w teologii. Dla niektórych promotorów i studentów teologii wręcz obowiązkiem było napisanie pracy na temat jakiegoś aspektu nauczania Jana Pawła II. Efekt? Zarzuty wtórności i dworskości wobec polskiej teologii, niepodejmowania przez nią tematów ważnych w światowej teologii. Pokolenie BXVI nie powstało, bo Benedykt był papieżem za krótko, choć przyznać trzeba, że i jego nauczanie dość mocno eksploatowano (ale Benedykt XVI był teologiem). Czytaj dalej

Mistycyzm

„Chrześcijanin XXI w. albo będzie mistykiem, albo go w ogóle nie będzie” – to jedno z najbardziej znanych powiedzeń jednego z największych teologów XX w. Karla Rahnera. Czy jednak w XXI w. chrześcijanie stali się mistykami? A może dzieje się wprost przeciwnie: górę bierze aktywizm i hałaśliwy charyzmatyzm (mający swoje zalety, ale od mistycyzmu będący daleko)? Czytaj dalej